﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title></title>
	<atom:link href="http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://piesufryzjera.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Jan 2012 11:43:30 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.6</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Typy użytkowe koni</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=538</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=538#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 11:41:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje artykuły o zwierzętach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=538</guid>
		<description><![CDATA[Natura była tą, która jako pierwsza kształtowała końską „postać”. W zależności od tego, w jakiej części świata koń żył, w jakim środowisku, w jakim klimacie koń bytował, tak natura przystosowywała go do życia w określonych warunkach. Konie z różnych rejonów kuli ziemskiej, różniły się między sobą budową, proporcjami, chodem (przystosowanie do chodzenia po terenach górskich, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Natura była tą, która jako pierwsza kształtowała końską „postać”. W zależności od tego, w jakiej części świata koń żył, w jakim środowisku, w jakim klimacie koń bytował, tak natura przystosowywała go do życia w określonych warunkach. Konie z różnych rejonów kuli ziemskiej, różniły się między sobą budową, proporcjami, chodem (przystosowanie do chodzenia po terenach górskich, terenach pustynnych, stepach itd.), a także rzeczami niewidocznymi gołym okiem np. sposobem wykorzystania pokarmu, funkcjonowaniem układu krążenia czy układu oddechowego. W naturalny i przypadkowy sposób krzyżowały się. W pewnym momencie do tych poczynań natury dołączył człowiek, ze swoją przemyślaną taktyką i zaczął „udoskonalać” zwierzęta, prowadząc sztuczną selekcję i wybierając konie, które najlepiej nadawały się do jego celów. Niektórzy hodowcy wybierali konie pod kątem ciężkich prac polowych, inni pod kątem szybkości, zwinności, wytrzymałości. W ten oto sposób, powstało wiele końskich ras, które reprezentują określone cechy użytkowe.   <span id="more-538"></span><br />
Konie, możemy podzielić, więc ze względu na np. masę ciała (konie lekkie i ciężkie), szybkość (konie szybkie i stępaki) czy charakter – temperament (ciepłokrwiste i zimnokrwiste), ale główny podział dotyczy sposobu użytkowania. I tak możemy mówić o typie: wierzchowym, zaprzęgowym, jucznym a także o koniach wszechstronnie użytkowych. Każdy typ powiązany jest z określonymi cechami nie tylko, jeśli chodzi o wygląd, ale także budowę całego organizmu.</p>
<p><em><strong>Typ wierzchowy</strong></em></p>
<p>Do tej grupy zaliczamy konie o lekkiej budowie, długich kończynach, krótkim grzbiecie. Głowa lekka, szyja cienka i smukła, głęboka i pojemna klatka piersiowa. Sylwetka powinna zamykać się w kwadracie. Są to konie wytrzymałe, szybkie i energiczne. Mają dobrze rozwinięty układ oddechowy i krążenia, a także szybką przemianę materii. Poruszają się lekko, zwinnie, płynnie. Często są to konie o żywym temperamencie, czasami zbyt nerwowe i zbyt mocno reagujące na bodźce zewnętrzne. W tej chwili wykorzystuje się je głównie w sporcie i rekreacji. Najsłynniejszą rasą konia wierzchowego jest koń arabski.</p>
<p><em><strong>Typ zaprzęgowy – pociągowy</strong></em></p>
<p>Swego czasu konie te, należące do grupy zimnokrwistych, były główną siłą roboczą na wsiach i w miastach. Człowiek nie mógł się bez nich obejść. Wraz z rozwojem mechanizacji, stawały się one coraz mniej popularne, a w niektórych rejonach wręcz całkiem zanikły. Dzięki miłośnikom tych spokojnych olbrzymów, po latach zaczęto odbudowywać ich populację. Konie zaprzęgowe mają masywniejszą budowę, mocne i grube kości, dobrze rozwiniętą tkankę mięśniową. Głowa duża i ciężka, szyja krótka i szeroka. Tułów długi i szeroki, nogi krótkie i masywne, klatka piersiowa szeroka. Ich sylwetka zamyka się prostokącie, jest to więc całkowite przeciwieństwo konia wierzchowego. Zazwyczaj poruszają się wolno, galop nie należy do ich ulubionych chodów. Są spokojne, opanowane, co jest dość istotne, bowiem taki pobudzony olbrzym, mógłby stanowić duże zagrożenie.</p>
<p>Tę grupę koni możemy podzielić na dwa podtypy &#8211; typ ciężki pociągowy i pośpieszno –roboczy. Do pierwszej grupy zalicza się największe i najcięższe konie (waga nawet około 1000 kg), które są niezwykle silne i świetnie nadają się do pracy w wolnym tempie. Do drugiej grupy zaliczamy konie nieco mniejsze i lżejsze, ale szybsze i bardziej zwinne. Najlepiej nadają się do zaprzęgu i pracy na większych odległościach. W niektórych krajach konie pociągowe hoduje się na mięso. Rasy w tym typie to: koń bretoński, comtois, perszeron, koń jutlandzki, brabancki.</p>
<p><em><strong>Typ juczny</strong></em></p>
<p>Często są to dość prymitywne konie, o krępej budowie, krótkich i mocnych nogach, oraz silnym grzbiecie. Charakteryzują się stabilnym krokiem i spokojnym usposobieniem. U nas raczej rzadko spotykane, ale w niektórych rejonach świata są niezastąpione np. w czasie górskich wędrówek. Kiedyś konie huculskie były użytkowane, jako zwierzęta juczne, obecnie wykorzystuje się je głownie w rekreacji czy hipoterapii.</p>
<p><em><strong>Typ wszechstronnie użytkowy – kombinowany</strong></em></p>
<p>To mieszanka konia wierzchowego i pociągowego, nadają się zarówno pod siodło jak i do zaprzęgu. Są niżej zawieszone niż konie wierzchowe, ale sylwetką są do nich zbliżone, po za tym, że mają nieco dłuższy tułów i krótszą szyję. Konie te są dość spokojne i zrównoważone. To najpopularniejszy typ, może być wykorzystywany i w rekreacji, i w rajdach, i w sporcie, i w wyścigach, i do pracy na roli czy w transporcie. W typie kombinowanym są np. konie śląskie czy wielkopolskie.</p>
<p>Tak, więc patrząc na typowych reprezentantów, każdego z wymienionych typów, powiedzenie „Koń koniowi nierówny” jest jak najbardziej trafne.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;Fauna&amp;Flora&#8221; 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=538</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kocie rasy, grupy itd&#8230;</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=535</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=535#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 11:37:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Koty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=535</guid>
		<description><![CDATA[Wiele mówi się o psich rasach, grupach FCI, psich wystawach i zawodach, związkach kynologicznych, natomiast znacznie rzadziej wspomina się o tych samych zagadnieniach, ale w odniesieniu do kotów. Trochę to dziwne zważywszy na to, że kot to ciągle najpopularniejszy towarzysz człowieka.
Kocie „fankluby”
Największą na świecie federacją felinologiczną jest FIFe (Fedaration Internationale Féline – Międzynarodowa Federacja Felinologiczna). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiele mówi się o psich rasach, grupach FCI, psich wystawach i zawodach, związkach kynologicznych, natomiast znacznie rzadziej wspomina się o tych samych zagadnieniach, ale w odniesieniu do kotów. Trochę to dziwne zważywszy na to, że kot to ciągle najpopularniejszy towarzysz człowieka.<span id="more-535"></span></p>
<p><strong><em>Kocie „fankluby”</em></strong></p>
<p>Największą na świecie federacją felinologiczną jest FIFe (Fedaration Internationale Féline – Międzynarodowa Federacja Felinologiczna). Jest to organizacja zrzeszająca hodowców kotów rasowych z Europy, Azji, Ameryki Południowej. Wielka Brytania i Ameryka Północna mają swoje organizacje felinologiczne, odpowiednio &#8211; GCCF – The Governing Council Of The Cat Fancy i TICA &#8211; The International Cat Association.<br />
FIFe została założona w 1949 i początkowo skupiała tylko hodowców z Europy, z czasem jednak, dołączyli do federacji kociarze z innych kontynentów. W Polsce FIFe reprezentowana jest przez Polską Federację Felinologiczną „Felis Polonia” (FPL). Głównym zadaniem federacji jest m.in.: prowadzenie polskich ksiąg rodowodowych, organizowanie wystaw, przeprowadzanie szkoleń, kursów dla sędziów, wspieranie hodowli, określanie zasad opieki nad kotami. Oprócz FPL w Polsce mamy jeszcze trzy organizacje felinologiczne, są to: CFA &#8211; The Cat Fanciers&#8217; Association Inc., WCF – World Cat Federation, FFE – Feline Federation Europe.</p>
<p><em><strong>„Segregowanie” kotów</strong></em></p>
<p>Organizacje felinologiczne stosują różne kryteria oceny kotów. Nie wszystkie organizacje uznają te same rasy i nie wszystkie w taki sam sposób je klasyfikują. Ten sam kot, np. Ocicat w klasyfikacji FIFe będzie w kategorii III, a w klasyfikacji TICA w kategorii IV. Mało tego, sam wzorzec dla tej samej rasy, może być różny w różnych krajach.<br />
Kategorie ras wg. FIFe:<br />
•    Kategoria I    – koty perskie i egzotyczne<br />
•    Kategoria II   – koty półdługowłose<br />
•    Kategoria III  – koty krótkowłose i somalijskie<br />
•    Kategoria IV  – koty syjamskie i orientalne</p>
<p>Inny podział tworzy TICA (The International Cat Association):<br />
•    Kategoria I   – rasy kotów wyhodowanych<br />
•    Kategoria II  – rasy naturalne (Korat)<br />
•    Kategoria III – rasy zmutowane (Sfinks)<br />
•    Kategoria IV – hybrydy (Ocicat)</p>
<p>Początkowo koty dzieliło się tylko na krótkowłose i długowłose. Z czasem jednak zaczęto brać pod uwagę, także inne cechy wyglądu: sylwetkę, masywność ciała, kształt głowy, uszu, długość ogona, kolor i strukturę sierści, kolor oczu. Niektóre organizacje podchodzą do tematu od innej strony i biorą pod uwagę także aspekty genetyczne, czy dana rasa powstała w sposób naturalny, czy przy ingerencji człowieka.<br />
Aby kota uznać za przedstawiciela danej rasy musi on spełniać wszystkie cechy opisane dla tej rasy.<br />
FIFe stworzyła specjalny, dość prosty i przejrzysty, kod identyfikacyjny tzw. EMS (Easy Mind System), który zawiera  informacje na temat: rasy kota, koloru sierści, rysunku na sierści, typu ogona, koloru oczu, typu uszu. Nie opiera się on więc na genetyce tylko na fenotypie kota.</p>
<p>Podstawowe elementy kodu EMS: ABC d 01 5x 6x 7x, gdzie:<br />
•    ABC &#8211; trzyliterowe oznaczenie rasy kota<br />
•    d       &#8211; kolor sierści<br />
•    01     &#8211; rysunek na sierści<br />
•    5x     &#8211; typ ogona (dwucyfrowa liczba)<br />
•    6x     &#8211; kolor oczu (dwucyfrowa liczba)<br />
•    7x     &#8211; typ uszu (dwucyfrowa liczba)</p>
<p><em><strong>Persy i egzotyki</strong></em></p>
<p>Przy dzisiejszym bogactwie ras niewiele jest takich kotów, które przeciętny laik rozpoznałby bez większego problemu. Persa natomiast rozpozna każdy. Ma on tylu samo wrogów, co miłośników. Jest to rasa, która od bardzo dawna podlega wpływowi człowieka, właściwie są to koty całkowicie od ludzi uzależnione, które zatraciły dużą część naturalnych instynktów.<br />
Koty perskie pojawiły się w Europie już w XVI wieku. Osobniki do rozrodu dobierano tak, aby uzyskać jak najlepszą okrywę włosową. Pierwotny pers w niczym nie przypomina dzisiejszego wzorca. Był to kot o sylwetce podobnej do dzisiejszego kota domowego, dłuższy włos występował na brzuchu, ogonie oraz tworzył dość skromny kołnierz. Pierwotne persy nie potrzebowały pomocy człowieka, aby utrzymać sierść w należytym ładzie. Obecny wzorzec persa, prezentuje kota o masywnej, krępej sylwetce, szerokim grzbiecie, okrągłej głowie, o krótkich i silnych łapach. Pers nie może być jednak kotem ociężałym, jego ruchy mają być lekkie, dostojne. Cechą charakterystyczną persów są ich „spłaszczone” mordki. W wyniku prac hodowlanych, czoło i policzki persów zostały dość mocno uwydatnione, natomiast pyszczek został mocno skrócony, nos jest mały i szeroki. U kotów z hodowli amerykańskich nos sprawia wręcz wrażenie „wciśniętego” pomiędzy oczy, co daje mało estetyczne wrażenie. Niestety takie ukierunkowanie hodowli prowadzi do wielu problemów zdrowotnych &#8211; koty mają problemy z oddychaniem, w wyniku skrócenia kanalików łzowych oczy nadmiernie łzawią, występują problemy z uzębieniem. Takie postępowanie nasuwa wiele pytań natury etycznej. Co jest ważniejsze, zdrowie i komfort zwierząt czy wygląd?<br />
Persy mogą występować w ponad 100 odmianach barwnych. Ich futro wymaga regularnego, codziennego czesania. Wbrew krążącym opiniom, są to koty bardzo serdeczne, oddane, wierne. Bardzo łagodne, spokojne i opanowane, przez co czasem uważane za flegmatyczne.<br />
Dla tych, którym podoba się pers, ale nie mają czasu ani ochoty na codzienne zabiegi pielęgnacyjne, idealny będzie kot egzotyczny, czyli taki pers krótkowłosy. Koty egzotyczne wyhodowano w Stanach Zjednoczonych krzyżując amerykańskie koty krótkowłose z persami. W Anglii powtórzono ten zabieg z angielskim kotem krótkowłosym. Początkowo uznawano je za mieszańce i nie chciano wpuścić ich na salony, z czasem jednak karta się odwróciła, w 1966 roku uznano je za rasę, a w latach 80-tych rozpoczęły podbój Europy i cieszą się ogromnym powodzeniem do dziś. Hodowcy starali się jak mogli, aby kot egzotyczny był wierną kopią persa, tyle tylko, że z krótką okrywą włosową. I udało im się to, bo chwili obecnej z krótkowłosych przodków egzotykowi pozostała tylko długość włosa, a cała reszta to wykapany pers. Dziś prace hodowlane skupiają się na poprawie jakości okrywy włosowej, jej zagęszczeniu i uzyskaniu efektu tzw. pluszowej sierści.</p>
<p><strong><em>Koty półdługowłose</em></strong></p>
<p>Koty z tej kategorii w większości należą do ras naturalnych, a ich okrywa włosowa jest wynikiem przystosowania się do chłodniejszych warunków klimatycznych. Gęsty podszerstek (podpuch) i dłuższy włos okrywowy stanowią bardzo dobrą ochronę przed zimnem, wiatrem i wilgocią. Co ważne długie i jedwabiste włosy okrywowe nie wykazują tendencji do kołtunienia. Koty te mają także dobrze owłosione stopy, co stanowi dobrą izolację. W okresie wiosny i lata, kiedy ochrona przed zimnem staje się zbędna, koty gubią sierść, długie włosy pozostają jedynie na ogonie. U ras, u których długi włos jest wynikiem pracy hodowlanej, właściwości włosa są nieco inne. Taki długi włos często ma bardziej wełnistą strukturę, jest bardziej podatny na plątanie i nie pełni już takiej funkcji ochronnej jak włos okrywowy u ras naturalnych.<br />
Grupa ta obejmuje 10 ras kotów – Maine coon, Kot syberyjski, Norweski leśny, Kot birmański, Ragdoll, Turecka angora, Turecki Van, Amerykański curl długowłosy i krótkowłosy, Neva masquerade. Kilka słów o niektórych z nich.<br />
Maine Coon – rasa naturalna, spory na temat pochodzenia ciągle trwają (różne teorie m.in. o skrzyżowaniu kota domowego z szopem praczem lub rysiem). Kot z Ameryki Północnej, pierwsza amerykańska, rdzenna rasa kota wystawowego. Jeden z największych kotów domowych (koty mogą ważyć do 12 kg.). Ma charakterystyczne pędzle na uszach, przez co przypomina rysia. Wydają charakterystyczny dźwięk, który przypomina ptasi trel. Bardzo przywiązują się do opiekunów i mimo, że ich wygląd na to nie wskazuje są bardzo cierpliwymi kompanami dla dzieci. Maine coon znalazł się także w Księdze Rekordów Guinnessa, jako najdłuższy kot na świecie – 123 cm długości.<br />
Kot syberyjski – rasa naturalna, pochodząca z Syberii, bardzo odporna i łatwo aklimatyzująca się w nowych warunkach. Uważa się, że rasa ta w mniejszym stopniu wywołuje alergię u ludzi. Koty te od niedawna zwiedzają świat, o czym świadczy fakt, ż e w Ameryce czy w Europie pierwsze osobniki pojawiły się dopiero z końcem lat 80-tych XX wieku.<br />
Norweski leśny – rasa naturalna, prawdopodobnie pochodzi z krajów skandynawskich. W wyniku „udoskonalania” koty te utraciły nieco ze swojego dzikiego wyglądu. Hodowcy, którym zależy na utrzymaniu pierwotnego wyglądu norwega, nie krzyżują go z innymi rasami w celu np. uzyskania białego futra (krzyżowanie z persem). Bezsensowne wprowadzanie do hodowli kotów innych ras, doprowadziło do zamazania naturalnej, masywnej sylwetki norwegów, do wydelikacenia futra. Miłośnicy tej rasy starają się wprowadzać prawne ograniczenia, dotyczące możliwości krzyżowania kotów norweskich z innymi rasami. Z charakteru koty nieco nieufne, z mocno rozwiniętym instynktem myśliwego. Co ciekawe potrafią schodzić z drzewa głową w dół.<br />
Ragdoll – rasa wyhodowana przez człowieka. Nazwa „ragdoll” po angielsku znaczy „szmaciana lalka”  i wzięła się ona z legendy, wg. której kot po wzięciu na ręce rozluźnia się, mięśnie mu wiotczeją, staje się uległy. Według hodowców jest to prawda, ale staje się tak tylko wtedy, gdy kot czuje się bezpieczny i podnosi go zaufana osoba. Koty niezwykle przywiązane do opiekuna.<br />
Turecka angora – przykład kota, u którego „fortuna kołem się toczy”. Przez wiele, wiele lat kot ten w swoich rodzimych stronach traktowany był jak zwykły kot podwórkowy. Jednak i do niego los się uśmiechnął i w tej chwili w Turcji są to koty chronione, uważane za dobro narodowe. Rasa ta nie ma podszerstka, futro jest bardzo delikatne i jedwabiste, a cechą charakterystyczną jest bardzo puszty ogon. Co intryguje to fakt, że koty te mogą mieć różnokolorowe oczy np. jedno niebieskie a drugie żółte.<br />
Krewniakiem Angory jest Turecki Van, także objęty ochroną. Jest to kot znad jeziora Van, co ciekawe, jest to kot pływający, świetnie poruszający się w wodzie. Koty te nie mają podszerstka, co mogłoby być problemem, biorąc pod uwagę warunki klimatyczne, w których żyją. Nic z tych rzeczy, natura zadbała o tego kociego pływaka. W okresie zimy koty na całym ciele obrastają dodatkowym włosem okrywowym, nie pomijając uszu i łap. Futro Vana bardzo szybko obsycha, co dla tych miłośników kąpieli jest nie bez znaczenia. Ale to nie wszystko, jeśli chodzi o przystosowania. Rzeczą niezwykłą jest obecność płata skóry pomiędzy palcami &#8211; niczym u żaby. Można by rzec – „kot niesamowity”.<br />
Amerykański curl – występuje w dwóch odmianach – długowłosej i krótkowłosej.  To bardzo charakterystyczne koty, ze względu na kształt ich uszu, które są zaokrąglone i wywinięte. Nie jest to efekt prac hodowlanych, wszystkiemu winna jest sama natura. W organizmie tych kotów doszło do pewnej mutacji genetycznej, która spowodowała, że ich uszy wyglądają tak a nie inaczej. Mutacja ta nie powoduje żadnych innych zmian w organizmie tych zwierzaków.</p>
<p><em><strong>Koty krótkowłose i somalijskie</strong></em></p>
<p>To najliczniejsza i najbardziej zróżnicowana grupa kotów. Mamy tu aż ponad 20 kocich ras, prezentujących różny typ budowy, różną strukturę włosa, różne pochodzenie.<br />
Koty o krótkim włosie są znacznie częściej spotykane zarówno w naturze jak i w hodowlach. Jest to efekt dominacji genu warunkującego krótki włos nad genem warunkującym włos długi. Krótki włos jest znacznie bardziej praktyczny, łatwiej utrzymać go w czystości, jest wygodniejszy. Z racji tego, że kotów jest dość sporo zaprezentuję tylko kilka wybranych i najbardziej nietypowych ras.<br />
Kot abisyński – rasa naturalna, jedna z najstarszych. Jego hodowla rozeszła się w dwóch kierunkach i obecnie można mówić o Abisyńczyku amerykańskim i brytyjskim, które reprezentują odmienne cechy budowy, inny kształt głowy, uszu, inną barwę okrywy. Od Abisyńczyka wywodzi się Kot somalijski, który jest po prostu długowłosym kotem abisyńskim. Długi włos powstał u kotów abisyńskich w wyniku mutacji genetycznej, wyodrębniono, więc nową rasę kotów i nazwano je somalijskimi.<br />
Kotem bardzo charakterystycznym jest Kot bengalski, u którego uzyskano umaszczenie zbliżone do lamparta. Rasa ta powstała w wyniku skrzyżowania dzikiego kota bengalskiego z kotem domowym. Zachował on wiele cech swojego dzikiego przodka. Właściciele często porównują go do psa, można bowiem wychodzić z nim na smyczy na spacer, bawić się piłką. Jedna z najinteligentniejszych kocich ras.<br />
Inną rasą cętkowaną, ale przez samą Matkę Naturę, a nie przez hodowców jest Kot egipski mau. Co ciekawe cętkowana jest cała jego skóra nie tylko okrywa włosowa. Jest to najszybszy kot domowy na świecie.<br />
Kolejną rasą wzbudzającą zainteresowanie jest kot z wyspy Man, czyli Manks. Koty te nie wyróżniałyby się niczym specjalnym gdyby nie to, że nie posiadają ogonów. Co ważne nie jest to wynik prac spaczonych hodowców tylko efekt działań natury. U zwierząt tych doszło do spontanicznej mutacji genów, wynikiem czego, jest zupełny brak lub obecność szczątkowego ogona. Z racji tego, że mutacji uległ gen dominujący, cecha ta dość szybko utrwaliła się w populacji wyspowych kotów. Długowłosą odmianą Manksa jest kot Cymric.<br />
W całej tej grupie mamy też pewnego kociego kosmitę, kotem który swym wyglądem nasuwa takie skojarzenia jest Reks kornwalijski (Cornish Rex). Malutka i smukła główka „obciążona” ogromnymi uszami i wielkimi oczami, niesamowicie drobne, smukłe ciało, wygięty grzbiet – to właśnie Rex, przez niektórych porównywany z chartem. Dla wielu to sama skóra i kości, tym czasem taki kot może ważyć nawet 5 kg! Tak naprawdę pod przykrywką delikatnego, wątłego zwierzaka mamy mocnego i wytrzymałego zawodnika. Koty tej rasy nie mają włosa okrywowego, tylko sam podszerstek, który tworzy loczki, fale. Futro jest niezwykle delikatne, miękkie.<br />
Kotem często mylonym z naszym pospolitym dachowcem, czy każdym kotem bez rodowodu jest Kot europejski, stosunkowo niedawno uznany za rasę. Jest to rasa naturalna, a jej uznanie jest wynikiem chęci i konieczności ochrony pierwotnych genów kotów, które od wieków występowały na terenie Europy, a które prezentują odmienne cechy od kotów brytyjskich czy amerykańskich.<br />
To tylko kilka z ras należących do kategorii III wg FIFe. Nie dam rady omówić tu wszystkich ras, ale dla zainteresowanych wymienię pozostałe. Rasami podobnymi do siebie i często mylonymi są: Kot brytyjski krótkowłosy, Kot kartuski, Korat, Rosyjski niebieski.  Koty znacznie mniej popularne to: Burmilla, Kot burmański (kot burski), Ocicat, Snowshoe, Sokoke. Rasy pozbawione ogonów, lub ze zredukowanym ogonem: Japoński bobtail, Kurylski bobtail (krótkowłosy i długowłosy). Koty z falistym lub kręconym włosem: Devon rex, Niemiecki rex. Do kategorii III zalicza się także Sfinksa.</p>
<p><em><strong>Syjamy i koty orientalne</strong></em></p>
<p>Ta kategoria kotów jest znacznie mniej urozmaicona, co nie znaczy, że przez to mniej ciekawa. Cechy wspólne Syjamów i Orientów to: smukła, muskularna sylwetka, długie nogi, cienki ogon, wydłużona szyja. Do tej kategorii zaliczamy 6 ras.<br />
Zacznijmy od rasy, która od bardzo, bardzo dawna jest hodowana przez człowieka, od rasy, która od wielu lat cieszy się ogromnym uznaniem na całym świcie i jest wizytówką orientu &#8211; a więc od Kotów syjamskich. Dla Syjamów charakterystyczne jest umaszczenie w typie point, tzn. koty mają ciemniejszą maskę na twarzy, ciemniejsze kończyny, ogon, uszy. Cechą charakterystyczną są też oszałamiająco niebieskie oczy, które nie posiadają błony odblaskowej, więc w nocy nie błyszczą. Pierwotnie Syjam był mniej smukły, ale prace hodowlane doprowadziły do „wyszczuplenia” jego sylwetki, i obecny wzorzec oparty jest na „odchudzonej” wersji. Miłośnicy starego typu budowy próbowali przywrócić pierwotny wygląd kota syjamskiego i udało im się to. Niestety „zaokrąglone” Syjamy odbiegały mocno od obowiązującego wzorca i koniecznym było stworzenie nowej rasy. Tak narodził się Kot tajski. Rasa ta nie została jednak uznana przez FIFe, co nie zmienia faktu, że ma swoich licznych miłośników. Odmianą Syjama, ale z dłuższym włosem jest Kot balijski. Długi włos powstał w wyniku mutacji w genach odpowiedzialnych za długość włosa.<br />
Kota syjamskiego bez jego charakterystycznego umaszczenia i bez niesamowicie niebieskich oczu, nazwiemy Kotem orientalnym. Nie jest on jednak dziełem natury tylko brytyjskich naukowców. Koty orientalne występują w dwóch wariantach długości włosa – krótkiej i długiej. Z połączenia zaś Syjama i kota orientalnego bikolor uzyskano inną rasę mianowicie Kota seszelskiego. Jak wygląda Seszel? Tak jak łaciaty kot syjamski, ma on bowiem ciemne znaczenia i niebieskie oczy jak Syjam, ale oprócz tego na sierści występują białe łatki, które mogą być obecne także w obrębie znaczeń.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;Fauna&amp;Flora&#8221; 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=535</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rodzaje umaszczenia u koni</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=530</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=530#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Jan 2012 11:32:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje artykuły o zwierzętach]]></category>
		<category><![CDATA[konie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=530</guid>
		<description><![CDATA[Maść konia to jeden z podstawowych, naturalnych identyfikatorów, łatwy do rozpoznania na pierwszy rzut oka dla większości, nawet nieco mniej doświadczonych koniarzy. Przeciętnemu miłośnikowi tych zwierząt, zazwyczaj łatwiej jest określić typ umaszczenia niż np. rasę, do której koń należy. W końskich dokumentach poza imieniem, płcią, rasą, wiekiem, mamy dokładny opis wyglądu zwierzęcia, w tym właśnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Maść konia to jeden z podstawowych, naturalnych identyfikatorów, łatwy do rozpoznania na pierwszy rzut oka dla większości, nawet nieco mniej doświadczonych koniarzy. Przeciętnemu miłośnikowi tych zwierząt, zazwyczaj łatwiej jest określić typ umaszczenia niż np. rasę, do której koń należy. W końskich dokumentach poza imieniem, płcią, rasą, wiekiem, mamy dokładny opis wyglądu zwierzęcia, w tym właśnie szczegóły dotyczące jego „kolorystyki”. W przypadku wielu ras umaszczenie odgrywa drugoplanową rolę, ważniejsza jest prawidłowa sylwetka, budowa, proporcje, czyli cechy, które wpływają bezpośrednio na wartość użytkową i zdrowotność konia. Czasem jednak umaszczenie może decydować o wykluczeniu konia z hodowli, pomimo jego licznych zalet, zdarzają się, bowiem rasy, u których preferowana jest tylko jedna maść a cała reszta jest niepożądana. I tak mamy rasy koni, które występują tylko w jednym typie umaszczenia np. koń fryzyjski – umaszczenie kare, konik polski – umaszczenie myszate, Palomino &#8211; umaszczenie izabelowate.<span id="more-530"></span><br />
Umaszczenie jest oczywiście cechą uwarunkowaną genetycznie. Podstawowe maści to maść kara i kasztanowata, wszystkie inne typy są efektem modyfikacji genów, które odpowiadają za te dwie maści podstawowe. W chwili obecnej prace hodowlane są na bardzo zaawansowanym poziomie i eliminacja cech niepożądanych, czy utrwalanie cech korzystnych, nie stanowi większego problemu.<br />
Przy opisie umaszczenia konia, należy zwrócić uwagę na tzw. odmiany, są to białe włosy wyrastające na niepigmentowanej skórze głowy lub dolnej partii kończyn, tworzące białe, mniejsze bądź większe plamy. Odmianą nie można nazwać pojedynczych, białych, przypadkowo wyrastających włosków. Odmiany pozostają niezmienione przez całe życie konia, a w przypadku koni siwiejących mogą się one z biegiem lat bardziej zlewać z tłem.<br />
Tak w zasadzie umaszczenia możemy podzielić na jednolite i złożone.<br />
Klasyfikacja umaszczenia zależy od stopnia wysycenia koloru, który może być na całym ciele jednakowy, albo, co się częściej zdarza, w niektórych partiach ciała mniej a w innych bardziej wysycony.</p>
<p><strong><em>Umaszczenia jednolite</em></strong></p>
<p>Pierwszą z podstawowych maści jest <strong>maść kara</strong>. Koń kary jest czarny łącznie z grzywą i ogonem. Czerń może być z granatowym połyskiem (krucza), może być też matowa, lekko popielata (wronia). Konie kare w okresie lata mogą nabierać lekko brązowego blasku. Konia określamy mianem „kary” nawet, jeśli na głowie lub na kończynach ma białe odmiany.<br />
Konie fryzyjskie to rasa, u której kolor czarny jest jedynym tolerowanym. Maść kara preferowana jest także u np. kucy mérens.<br />
Rozjaśnioną wersją maści karej jest nieco mniej popularna <strong>maść myszata</strong>. Takie konie mają sierść w odcieniach popielatych, ziemistych, zaś grzywa i ogon pozostają ciemne.  Ciemne pozostałości mogą zaznaczać się także na kończynach. Bardzo często na grzbiecie wzdłuż kręgosłupa przebiega czarna pręga. Maść myszata jest cechą rasową naszych rodzimych koników polskich.<br />
<strong>Maść kasztanowata </strong>– obok karej to druga podstawowa maść. Takie konie są całe brązowe, grzywa i ogon są w tym samym kolorze, co sierść albo trochę jaśniejsze. Stopień wysycenia koloru może być różny, w grę wchodzą takie odcienie jak: rudo-żółty, miedziany, ciemnobrunatny, czekoladowy itp. Konie tej maści nie mają czarnego podpalania na kończynach. Maść kasztanowata jest jedyną pożądaną u ras: haflinger, suffolk punch. Często występuje u koni wielkopolskich.<br />
Rozjaśnionego kasztana nazwiemy koniem <strong>izabelowatym</strong> (palomino). Takie konie mają jasną żółto-złotą sierść oraz prawie białe ogon i grzywę. To maść charakterystyczna dla rasy Palomino.<br />
<strong>Maść gniada </strong>– sierść może być w różnych odcieniach brązu od jasnego do ciemnego, natomiast grzywa, ogon i dolne partie kończyn zawsze czarne. Gdy sierść jest mieszaniną włosów czarnych i brązowych, dających efekt ciemnego brązu, to mówimy o odcieniu skarogniadym.<br />
Umaszczenie <strong>bułane</strong> jest wynikiem modyfikacji maści gniadej. Kolor sierści jasnożółty, beżowy lub szarawy, grzywa i ogon zawsze czarne, czerń dominuje także na kończynach. Na grzbiecie występuje charakterystyczna ciemna pręga, ciągnąca się wzdłuż kręgosłupa. Takie umaszczenie jest specyficzne dla konia fiordzkiego (fiordinga) czy kuca dulmeńskiego.<br />
<strong>Maść siwa</strong> – w tym przypadku trudno jest mówić o właściwym ubarwieniu konia, gdyż koń rodzi się w jakimś typie umaszczenia np. karym i dopiero z roku na rok siwieje, przybywa mu coraz więcej siwych włosów, aż w końcu staje się biały. Włosy białe mieszając się z włosami wybarwionymi dają różne odcienie siwizny. Koń może całkiem osiwieć w wieku 3 lat albo dopiero w wieku 10. Pierwsze białe włoski można zauważyć już u źrebaka w okolicach oczu. Są rasy, u których taki rodzaj umaszczenia jest preferowany np. u perszeronów, koni andaluzyjskich, u koni rasy lipican, kladrub czy u konia z Camargue.<br />
Z siwizną u koni często myli się umaszczenie <strong>dereszowate</strong>, którego nie zalicza się do umaszczeń jednolitych. Charakteryzuje się ono występowaniem białych włosów, które są wymieszane z włosami maścistymi. Zagęszczenie i rozmieszczenie białych włosów może być bardzo różne, chociaż zazwyczaj najwięcej jest ich na tułowiu, a mniej na kończynach, szyi, głowie. W obrębie tej maści wyróżnia się bardzo dużo odcieni. Co ważne, u koni dereszowatych głowa ma zawsze kolor zasadniczy, to właśnie odróżnia je od koni siwych, u których w pierwszym rzędzie siwieje głowa a potem reszta ciała. Grzywa i ogon u dereszy pozostają maściste, ewentualnie z domieszką niewielkiej ilości włosów białych. Taki rodzaj umaszczenia jest dość powszechny u konia ardeńskiego czy brabanckiego.<br />
Oprócz maści siwej u koni rzadko, bo rzadko, ale jednak czasem się zdarza maść biała. Takie konie mają różową skórę, białą sierść, grzywę i ogon. Jasnoniebieskie, brązowe albo bursztynowe oczy. Taki rodzaj umaszczenia może trafić się w każdej rasie. U koni nie występuje albinizm.</p>
<p><strong><em>Umaszczenia złożone</em></strong></p>
<p>Do tej grypy zaliczamy umaszczenia, które charakteryzują się występowaniem znaczeń maści białej na wybarwionym tle lub odwrotnie. Tłem dla białych wzorów może być każda maść jednolita (także rozjaśniona). W większości hodowli takie konie wyłącza się z prac hodowlanych, chociaż niektórzy np. miłośnicy jazdy westernowej są ich wielbicielami.<br />
Charakterystyczne maści dla tej grupy to maść <strong>srokata i tarantowata</strong>. Srokacza poznamy po wyraźnych białych plamach, na jednolitym tle. Pod białymi plamami jest niepigmentowana skóra. Łaty mogą być mniejsze, większe, mogą mieć różną lokalizację i różne kształty. Umaszczenie to ma dwie główne odmiany. Wzór tobiano &#8211; białe łaty mają regularne brzegi, mogą przechodzić przez grzbiet. Głowa, pierś zazwyczaj maściste, ogon może być dwukolorowy, nogi często białe. Overo – tu łaty mają nieregularne, postrzępione brzegi, są tak jakby rozmyte. Białe znaczenia występują zazwyczaj na bokach i brzuchu, na głowie duże odmiany. Nogi i grzbiet maściste. Takie malownicze rasy to np. point horse, linker.<br />
Nieco inaczej znaczenia prezentują się u koni tarantowatych – nakrapianych. Koń tarantowaty wygląda tak, jakby go ktoś spryskał farbą. Może być tak, że na kolorowym tle, będzie białe cętkowanie, albo odwrotnie, biały koń może być usiany ciemnymi drobnymi plamkami. U koni tarantowatych plamki nie przypominają rozległych łat takich, jakie występują u srokaczy. Koniem tarantowatym nazwiemy także konia, u którego na zadzie, grzbiecie albo na bokach występuje biała plama, na której to z kolei naznaczone są drobne plamki w kolorze zasadniczej maści konia. Tarantowata rasa to np. duński knabstrup.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;Fauna&amp;Flora&#8221; 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=530</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odchów kociąt</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=505</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=505#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jun 2011 09:01:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Koty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=505</guid>
		<description><![CDATA[Małe kociaki w domu to niewątpliwie ogromna przyjemność, ale i wyzwanie. Maluchy są całkowicie bezradne i zdane na innych przez kilka pierwszych tygodni życia. To bardzo trudny etap, co potwierdza dość duża śmiertelność w tym okresie. To, w jakim stopniu my musimy zaangażować się w opiekę zależy oczywiście od tego czy przy maluchach jest matka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Małe kociaki w domu to niewątpliwie ogromna przyjemność, ale i wyzwanie. Maluchy są całkowicie bezradne i zdane na innych przez kilka pierwszych tygodni życia. To bardzo trudny etap, co potwierdza dość duża śmiertelność w tym okresie. To, w jakim stopniu my musimy zaangażować się w opiekę zależy oczywiście od tego czy przy maluchach jest matka czy też jej nie ma. Jeśli kocica jest obecna i jest zdrowa, to nie mamy początkowo zbyt wiele do roboty. Kocica sama kotki nakarmi, wyliże, sprzątnie odchody, zatroszczy się o bezpieczeństwo. Nasza rola sprowadza się tylko do stworzenia odpowiednich warunków tzn. zapewnienia spokoju, ciepła, wygodnego posłania i oczywiście dostarczenia kocicy jedzenia i picia o odpowiedniej jakości i w odpowiedniej ilości. Gorzej sprawa wygląda jak kocicy nie ma, albo nie może bądź nie chce się maluchami opiekować. Wtedy cały obowiązek odchowu spada na nas, a że takie kocięta to delikatny materiał, to czeka nas ciężki egzamin.<span id="more-505"></span></p>
<p><strong><em>Przyjście na świat i pierwsze chwile życia</em></strong></p>
<p>Po dwóch miesiącach ciąży kocica wydaje na świat potomstwo. Sam poród może trwać od kilkudziesięciu minut do nawet kilku ładnych godzin, a kocięta rodzą się w różnych odstępach czasowych. Jeśli kocica czuje się dobrze to nie należy się martwić i jedynie cały czas obserwować, czy np. kotka nie słabnie, czy nie ma krwotoku, czy nie ma problemów z wyparciem płodów.</p>
<p>Po urodzeniu malucha matka wylizuje go, oczyszcza mu głowę z błon płodowych, odgryza pępowinę (kikut odpada w 3, 4 dobie) i całkowicie osusza. Szczególnie zwraca uwagę na oczyszczenie pyszczka i okolic odbytu. Jeśli zdarzy się tak, że kocica nie chce wylizać kociaka to sami musimy go oczyścić, udrożnić drogi oddechowe wycierając chusteczką czy ręcznikiem nos i pyszczek, a całe ciałko dokładnie osuszyć. Następnie należy szybko przystawić malucha do sutka.</p>
<p>Na koniec wydalane są łożyska, których liczba powinna się zgadzać z liczbą młodych, możemy jednak przegapić ten moment, gdyż kocica szybko łożyska zjada.</p>
<p>Kociaki rodzą się pokryte delikatnym futerkiem, ślepe, głuche, ale z dobrze rozwiniętym zmysłem węchu i bardzo szybko samodzielnie trafiają na ślad mlecznej drogi. Są całkowicie bezbronne, szybko tracą ciepło i bez regularnego karmienia po prostu padają. Matka troskliwie, systematycznie wylizuje maluchy, pobudza tym samym ich krążenie, a także jelita, dzięki czemu kotki wydalają smółkę, czyli pierwszą kupkę a potem mocz i kał. Proces ten jest bardzo istotny takie lizanie brzucha i okolic odbytu wręcz decyduje o przeżyciu kociąt, które bez tej pomocy nie byłyby w stanie się wypróżnić. Samica zjada odchody potomstwa, więc czasami możemy mieć wrażenie, że kotki nic nie wydalają. Kocicę wraz z potomstwem najlepiej ulokować w koszu bądź w pudełku, tak żeby miały ciepło i przytulnie, i co ważne zapewnić spokój.  Co kilka dni dyskretnie, bez zamieszania możemy wymieniać podkłady. Nie zapominajmy o naszej kocicy, przed nią ciężki okres i dobre wyżywienie to w tym momencie podstawa.</p>
<p><strong><em>Sprawy się komplikują &#8211; kocicy brak</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>Czasami zdarza się tak, że kotka umiera przy porodzie, porzuca maluchy, jest chora, przyjmuje antybiotyk albo po prostu właściciel zabiera matce kocięta i wystawia na śmietnik a my akurat na nie trafiamy. Smutne, ale niestety często tak bywa. Co wtedy zrobić, jak zastąpić matkę? Te pierwsze dni życia są krytyczne. Brak odpowiedniego pokarmu, wychłodzenie, brak kontaktu z matką mogą wykończyć takie maleństwo. Mamy małego kotka bądź kotki, co robimy?</p>
<p>Przede wszystkim zapewniamy ciepło. Do pudełka, koszyka wkładamy delikatny ręcznik albo jakiś inny materiał tak, aby kotki miały coś w rodzaju „gniazdka”. Normalnie matka i maluchy leżą razem, bok w bok, czasem jedno na drugim i wzajemnie się ogrzewają. Tu musimy im to zastąpić. Jeśli maluszek jest jeden to możemy włożyć mu np. jakąś maskotkę, dzięki której także będzie mu cieplej, ale też będzie czuł, że ma kogoś obok siebie, co da mu poczucie bezpieczeństwa. Możemy podłożyć pod kocyk lekko nagrzany termofor albo butelkę z ciepłą wodą. Ważne, aby co jakiś czas brać maluchy na kolana, albo je głaskać tak, żeby kociaki były dopieszczone, jest to bardzo ważne dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego.</p>
<p>Gdy kotki są już rozgrzane to dopiero wtedy możemy je nakarmić. Ale czym? Mleko krowie odpada. Jest bardzo źle trawione przez kocie organizmy. W tej chwili można bez problemu kupić w lecznicach, w sklepach zoologicznych sztuczne mleko dla kota w proszku lub w płynie. Takie mleko najlepiej zastępuje mleko kocicy. Należy je przygotować zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. W pierwszym tygodniu życia karmimy maluchy dość często, co 2-3 godziny (w nocy co 3-4) w porcjach 3-5 ml. W drugim tygodniu zwiększają się przerwy, karmimy co 3-4 godziny (w nocy co 5) po 7-8 ml. Mleko musi być ciepłe 37-38°C i przez cały czas karmienia musi utrzymywać tę temperaturę. Posiłek musi być też świeży, nie możemy więc przygotować sobie na raz całej partii pokarmu na cały dzień. Szykujemy na bieżąco. Jest to niezwykle istotne, gdyż źle przyrządzone mleko może wywołać problemy żołądkowe, a to może się bardzo źle skończyć. Mleko podajemy pipetą, strzykawką, zakraplaczem. Dla każdego kociaka muszą być inne albo przynajmniej umyte. Żeby malucha nakarmić, najlepiej jest obwinąć go w szmatkę, uchroni go to przed zabrudzeniem, położyć go sobie na kolanach bądź ręku i powoli do pyszczka podawać mleko uważając, aby kot się nie zachłysnął, albo żeby mu nie wpadło do nosa. Po posiłku obowiązkowo masujemy brzuch okrężnymi ruchami, posuwając się w okolice odbytu, tu dobrze jest użyć do masażu wacika zwilżonego w ciepłej wodzie. Maluch powinien się wypróżnić, gdy tak się stanie czyścimy odbyt, wycieramy do sucha i odkładamy kotka na posłanie, jest bowiem gotowy do spania. Jeśli nasz podopieczny to znajda to warto udać się do weterynarza, który sprawdzi czy z kotem jest wszystko dobrze.</p>
<p><strong><em>Pierwsze tygodnie życia – zmiany, zmiany, zmiany</em></strong></p>
<p>Pierwsze tygodnie życia kotów to dla nas opiekunów czas ciągłego oczekiwania na coś. I tak około 10-14 dnia nasze maluchy stopniowo otwierają oczy. Oczka są początkowo niebieskie i takie pozostają do około 4-6 tygodnia. W tym samym okresie, czyli pod koniec drugiego tygodnia udrażniają się przewody słuchowe. Początkowo maluchy pełzają, natomiast w 3 tygodniu ich ruchy zaczynają przypominać chodzenie. Dotychczas załatwiały się stymulowane przez matkę, w 3 tygodniu zaczynają się wypróżniać samodzielnie. W tym okresie stawiamy przy legowisku kuwetę z piaskiem, żwirkiem lub porwaną gazetą. Kociaki zazwyczaj dość szybko łapią, o co chodzi i zaczynają załatwiać potrzeby w swojej nowej toalecie. Niestety czasem ten nawyk czystości zanika w starszym wieku, albo po zmianie domu. Na przełomie 3 i 4 tygodnia zaczynają wychodzić pierwsze zęby (siekacze i kły). Małe ząbki sprawiają samicy ból podczas karmienia, dlatego też coraz mniej chętnie toleruje swoje pociechy przy sutkach, potrafi być agresywna. I to jest właśnie czas na kolosalne zmiany. Do tej pory koty karmione były tylko mlekiem matki, które zaspokajało wszystkie ich potrzeby. Organizm kocicy jest jednak już osłabiony ciągłą produkcją mleka, a jego ilość przestaje być wystarczająca dla rosnących pociech. Okres odsadzania jest bardzo trudny dla młodych, kończy się pewien etap ich życia. Odcina im się dostęp do sutka, co jest dla nich dużym stresem, oprócz tego muszą zmienić swoje upodobania żywieniowe. Zanika odporność nabyta z mlekiem matki i zaczyna się okres budowy właściwego układu immunologicznego, w tym czasie organizm jest bardzo wrażliwy. Początkowo pokarm stały stanowi tylko część diety, uzupełnia mleko. Z czasem proporcje ulegają zmianie, mleka jest coraz mniej na korzyść innych pokarmów. Pierwszy pokarm stały to może być jakiś bardzo delikatny mus, potem mięso mielone, ryba, ugotowane warzywa. Porcje niewielkie, ale podawane kilka razy na dobę. Do 8 tygodnia życia kotki zazwyczaj żegnają się całkowicie z matczynym mlekiem. Do 4 miesiąca życia masa urodzeniowa kotów powiększa się kilkukrotnie, dlatego też trzeba dokładać wszelkich starań, aby dostarczyć im odpowiednią ilość energii i składników odżywczych.</p>
<p>Uważa się, że co najmniej trzymiesięczne kocię jest w pełni gotowe do zmiany otoczenia i opuszczenia rodzinnego domu. Wcześniejsze odrywanie malucha od matki może odbić się na jego psychice, kot może mieć rozregulowane zachowania społeczne, zaburzone poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p><strong><em>Kot czy kotka?</em></strong></p>
<p><em> </em></p>
<p>W przypadku kotów rozpoznanie płci zaraz po urodzeniu jest raczej niemożliwe, identyfikacja wchodzi w grę dopiero powyżej drugiego tygodnia, a żeby mieć całkowitą pewność najlepiej poczekać jeszcze trochę. U samców odległość między odbytem a penisem jest nieco większa, i stanowią one dwa odrębne punkty (mówi się, że przypominają dwukropek). U starszych kocurów wyraźniej zarysowuje się worek mosznowy. U samiczek odległość między odbytem a waginą jest mniejsza, wyglądają jakby były zrośnięte (dolny otworek jest nieco wyciągnięty, przez co mówi się, że układ genitaliów u samic przypomina przecinek albo średnik).</p>
<p>Jakiej płci kota wybrać? Ciężko powiedzieć, samice ponoć są bardziej niezależne, samce bardziej do przytulenia. Co ważne charakter samic często zmienia się po sterylizacji albo po ciąży (po ciąży nawet najbardziej zadziorne samice potrafią się zmienić w przytulanki). Każdy kot ma swoje osobnicze wady i zalety i nie należy niczego zakładać z góry, nigdy tak naprawdę nie wiemy, jaki nam wyrośnie towarzysz z uroczego malutkiego kociaka.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;fauna&amp;flora&#8221; 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=505</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprawka dla psa</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=501</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=501#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jun 2011 08:57:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje artykuły o zwierzętach]]></category>
		<category><![CDATA[pies]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=501</guid>
		<description><![CDATA[Chwila, w której pies po raz pierwszy przekracza próg nowego domu, jest bardzo ważna i stresująca, zarówno dla nowego opiekuna jak i dla psa. Dla obu stron jest to pewnego rodzaju życiowa rewolucja. Przybywa nowy domownik, dla wielu ludzi to pełnoprawny członek rodziny, który musi się odnaleźć w nowym środowisku.
Oczywiście najważniejsza jest świadoma decyzja o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chwila, w której pies po raz pierwszy przekracza próg nowego domu, jest bardzo ważna i stresująca, zarówno dla nowego opiekuna jak i dla psa. Dla obu stron jest to pewnego rodzaju życiowa rewolucja. Przybywa nowy domownik, dla wielu ludzi to pełnoprawny członek rodziny, który musi się odnaleźć w nowym środowisku.<span id="more-501"></span></p>
<p>Oczywiście najważniejsza jest świadoma decyzja o zakupie lub przygarnięciu psa, oraz uczucie, jakim go obdarzymy. Ale to nie koniec, jako opiekunowie musimy pamiętać o wielu nieco bardziej przyziemnych rzeczach. To my musimy zadbać o to, aby pies poczuł się jak u siebie, żeby miał swój kąt i tylko swoje psie rzeczy, nie zapominajmy także o kwestii bezpieczeństwa zwierzaka i jego otoczenia.</p>
<p>Wyprawka dla psa to dla wielu nowych właścicieli dość duży ból głowy, pojawiają się pytania – jaka obroża, jaka smycz, czy potrzebny jest kaganiec a jeśli tak to jaki, jakie posłanie, w czym dać mu jeść i wreszcie, ile to będzie kosztowało?! Wyprawka dla psa nie musi być bardzo droga, wszystko zależy od tego czy podchodzimy do tematu praktycznie, czy chcemy po prostu zachwycić innych psich właścicieli. Podstawowe rzeczy (obroża, smycz, legowisko, miski) powinniśmy zorganizować przed przybyciem psa. Bardziej fachową część wyprawki najlepiej nabyć po konsultacji z weterynarzem, psim fryzjerem albo wykwalifikowanym pracownikiem sklepu, pozwoli to nam zaoszczędzić sobie niepotrzebnych wydatków.</p>
<p>Co więc będzie psu potrzebne?</p>
<p><strong><em>Obroża</em> </strong></p>
<p>Obroża jest absolutną podstawą, powinniśmy ją założyć psu zaraz po tym, jak przekroczy próg naszego domu (albo jeszcze wcześniej w schronisku, czy u hodowcy). Wybór obroży nie jest łatwy i wbrew pozorom jest bardzo istotny, źle dobrana obroża może całkowicie zniechęcić szczeniaka do jej noszenia, do spacerów, a nawet do nas (bo w końcu to my zakładamy ją psu).  Powinna być przede wszystkim praktyczna i wygodna, jej estetyka jest już mniej ważna.</p>
<p>Obroża może być wykonana z różnych materiałów i może mieć różne zastosowania. Dla szczeniaka na początek najlepsza będzie obroża parciana. Jest ona lekka, gładka i co ważne ma dość duży zakres regulacji, co w praktyce oznacza, że rośnie ona z naszym psem i nie musimy jej wymieniać co kilka tygodni. Może być zapinana za zatrzask albo na klamerkę. Zatrzaski umożliwiają szybsze i łatwiejsze zdejmowanie oraz zakładanie. Drugi rodzaj to obroże skórzane, które mają bardziej tradycyjny i elegancki wygląd, ale niestety mniejszy zakres regulacji. Kupując, więc taką obrożę dobierzmy ją tak, aby zapinała się na pierwszą dziurkę, dzięki temu będzie służyła szczeniakowi dłużej. Są to bardzo trwałe obroże, ale i droższe, więc najlepiej zainwestować w nie dopiero, jak pies osiągnie ostateczną wielkość. Ostatnią grupę stanowią obroże metalowe, te są zdecydowanie dla psów dorosłych, są bowiem dość ciężkie, zazwyczaj zakłada się je przez głowę i nie mają regulacji.</p>
<p>Poza długością obroży ważna jest też jej szerokość. Zbyt szeroka obroża może uwierać psa w czasie ruchów głową, albo usztywniać kark. Koniecznie trzeba zwracać uwagę na to, czy obroża nie podrażnia skóry psa, czy nie filcuje zbytnio sierści, albo czy włos nie zaplątuje się w nią, co zdarza się w przypadku obroży z różnymi sterczącymi elementami ozdobnymi.</p>
<p>Obroże możemy podzielić także ze względu na ich zastosowanie. Możemy mówić o zwykłych obrożach, które zakładamy na codzienny spacerek i o obrożach wykorzystywanych w celach szkoleniowych. Takie obroże stosuje się tylko u psów dorosłych, które trudno opanować, które nie potrafią chodzić przy nodze, szarpią, albo są agresywne. Tego rodzaju obroże są elementem pomocniczym w czasie szkolenia. Niektórzy zakładają je szczeniakom wychodząc z założenia, że pies będzie bardziej posłuszny i szybciej przyswoi sobie podstawowe zasady. Jest to niewybaczalny błąd, mogący doprowadzić do skrzywienia szczenięcej psychiki.</p>
<p>Wśród obroży szkoleniowych możemy wyróżnić obroże zaciskowe i kolczatki. Zaciskowe jak sama nazwa wskazuje, zaciskają się na szyi psa, gdy ten ciągnie albo szarpie. Kolczatki są wykonane z metalu i po wewnętrznej stronie mają kolce. Kolczatka niewiele uczy psa, zadaje tylko ból, a problem złego zachowania pozostaje. W dzisiejszych czasach odchodzi się od tego rodzaju obroży, bowiem jej skuteczność jest niewielka.</p>
<p>Istnieje jeszcze coś takiego jak obroża uzdowa (kantar, halter), to rodzaj obroży zakładanej na szyję i na pysk. Prawidłowo zrobiony kantar umożliwia psu jedzenie, picie, ziewanie, zianie. Coraz częściej wykorzystuje się go przy podstawowej tresurze. Jego działanie polega na tym, że gdy pies zaczyna ciągnąć, to jego głowa zostaje obrócona w bok, ale bez zadawania bólu i jakiegokolwiek ucisku na pysk. Kantara powinno się używać razem ze zwykłą obrożą, żeby asekurować szyję w razie, gdyby pies mocno szarpnął. Żeby nie zrobić psu krzywdy, najlepiej zasięgnąć rady tresera, który nauczy nas jak korzystać z kantara. Kantar nie jest kagańcem.</p>
<p>Innym rozwiązaniem zamiast obroży są szelki. Kiedyś używane głównie przez psy pracujące, teraz noszone także przez psy towarzyszące. Jednak żeby szelki nie robiły psu krzywdy i nie ograniczały jego ruchów muszą być odpowiednio dopasowane, dlatego też dobrze zabrać ze sobą do sklepu psa i od razu je przymierzyć. Szelki mogą być skórzane, albo parciane. Te drugie są wygodniejsze i łatwiej się je reguluje. Szelki mogą być zapinane z boku, w takim przypadku składają się one z dwóch pętli (na szyję i na brzuch) połączonych paskami na grzbiecie i na klatce piersiowej. Nie są one zbyt wygodne w zakładaniu. Znacznie wygodniejsze są szelki zapinane na grzbiecie. Przednie łapy przekładamy przez dwie pętle, które schodzą się na grzbiecie, gdzie się je spina razem. W tych szelkach ciężar ciała psa nie rozkłada się już jednak tak równomiernie, dlatego też mają one swoich przeciwników.</p>
<p>Do obroży albo szelek warto przyczepić identyfikator (adresatkę), na którym podamy imię psa i np. telefon kontaktowy.</p>
<p>Funkcję ochronną pełni obroża przeciwpchelna i przeciw kleszczom, która ma chronić naszego pupila przed niepożądanymi „pasażerami”. Warto ją zakupić, a także obowiązkowo zapytać weterynarza, jak jeszcze możemy chronić psa przed niebezpiecznymi pasożytami zewnętrznymi.</p>
<p><strong><em>Smycz</em></strong></p>
<p>Tu też z wyborem będzie ciężko. Długa, krótka, materiałowa, skórzana, może automatyczna? To, jaką wybierzemy smycz zależy do tego, jakiego mamy psa, czy dużego czy małego, czy rozbieganego szczeniaka czy spokojnego seniora.</p>
<p>Smycze skórzane są dość drogie, ale wytrzymałe. Tańsze i bardziej zróżnicowane są smycze parciane. I jedne i drugie muszą być solidnie wykonane, z dobrym szyciem, albo z mocnymi nitami. Bardzo ważnym elementem jest karabińczyk, gdyż to on tak naprawdę spina nas z psem, jeśli będzie słaby to przy mocniejszym szarpnięciu zapięcie puści.</p>
<p>Dla szczeniaków, które dopiero uczą się chodzić przy nodze i potrzebują więcej ruchu i swobody dobre są smycze długie (np. 2m.), które mają możliwość regulacji długości, poprzez składanie na pół czy skracanie o jedną trzecią. Mogą być wykonane z grubszej taśmy, plecionki, ale mogą być też skórzane. Są chyba najbardziej uniwersalne i najwygodniejsze, bo nadają się i na spacer po mieście i na szaleństwo w terenie, dla psa młodego i starszego. Skrócenie smyczy nie stanowi żadnego problemu i w każdej chwili możemy dostosować jej długość do aktualnych warunków. Taki rodzaj smyczy możemy dobrać wg. gabarytów naszego pupila.</p>
<p>Dla psów dużych, masywnych dobre są smycze krótkie i grube, dzięki czemu łatwiej nam zapanować nad ich siłą.</p>
<p>Jeśli lubimy z psem wychodzić w teren albo, jeśli chodzimy z nim na szkolenie to warto zakupić smycz szkoleniową, która może mieć nawet kilkanaście metrów długości. Dzięki temu możemy dać psu bardzo dużo swobody, a jednocześnie mamy go cały czas pod kontrolą.</p>
<p>Swego czasu dużą popularnością cieszyły się smycze automatyczne. Mogą być w formie linki albo taśmy. Są wygodne zwłaszcza dla małych i średnich ras, czy dla psów nieco spokojniejszych. Dla szczeniaków mogą okazać się zbyt delikatne, gdyż linkę można dość łatwo przegryźć. Sam mechanizm ściągania smyczy może się zepsuć, jeśli nasz pies jest bardzo rozbrykany i mocno szarpie.</p>
<p><strong><em>Psie talerze</em></strong></p>
<p>Będą psu potrzebne co najmniej 2 miski, niektórzy decydują się nawet na 3 (karma sucha, mokra i woda). W sklepach można się natknąć na miski podwójne, nie są one jednak dobrym rozwiązaniem, gdyż szczeniaki często rozrzucają jedzenie, które wpadając do przegrody z wodą zanieczyszcza ją. Lepiej, więc kupić naczynia pojedyncze i ustawić je w odpowiedniej odległości od siebie. Wielkość miski dobieramy pod kątem wielkości psa. Kupując pierwsze psie naczynia, pamiętajmy, że nasz szczeniak szybko rośnie i warto miski kupić nieco większe, ale nie z myślą już o psie dorosłym, bowiem uciekające, po zbyt dużym naczyniu jedzenie, będzie denerwowało szczeniaka.</p>
<p>Miski mogą być plastikowe, stalowe, ceramiczne. Plastikowe – tanie, duży wybór kolorów, ale mało trwałe i lekkie, więc gryzący wszystko szczeniak może je regularnie niszczyć. Ceramiczne &#8211; dość drogie, ciężkie, więc zwierzakowi trudniej jest je wywrócić, ale mogą się potłuc i pokaleczyć psa. Miski stalowe &#8211; lekkie, trwałe i łatwe do czyszczenia, ale nieco droższe, warto w nie zainwestować jak nasz pies już wydorośleje. Mogą być wolno stojące albo zawieszone na stojaczku. Ważne, aby miski niezależnie od rodzaju, miały gumę od spodu, co zapobiega ich ślizganiu się po podłodze. Dla psów z długimi uszami są dostępne miski nieco wyższe lekko stożkowe, dzięki czemu psie uszy nie wpadają do jedzenia. Większym psom warto ułatwić życie i zainwestować w stojak na miski, i umieścić je na takiej wysokości, aby pies nie musiał się mocno pochylać.</p>
<p>Na spacery możemy zakupić specjalną butelko-miskę, z której pies swobodnie może napić się wody.</p>
<p>Jeśli chodzi o wybór karmy dla psa, to ważne żeby zwierzakowi nie zmieniać diety z dnia na dzień. Należy spytać dotychczasowego opiekuna, co psiak jadł i stopniowo wprowadzać nowe menu. Mniej wrażliwe i bardziej odporne na zmianę diety są zazwyczaj psy brane ze schronisk, natomiast psy z hodowli od początku chowane na jednym rodzaju karmy, nagłe zmiany w posiłkach, mogą przypłacić problemami żołądkowymi, a czasami nawet życiem.</p>
<p><strong><em>Psie łóżko</em></strong></p>
<p>Psi kąt wraz z posłaniem to świętość, to tu pies musi czuć się bezpiecznie i to tu pies jest nietykalny. Jeśli chodzi o legowisko, to może to być specjalnie zakupione posłanie materiałowe z gąbki albo kosz wiklinowy. Może to być także złożony nieco grubiej koc ważne, aby to było psie i tylko psie.</p>
<p>Kosze z wikliny są ładne, ale mniej trwałe i łatwe do pogryzienia. W sklepach mamy bardzo duży wybór posłań z gąbki pokrytej materiałem. Dobrze, jeśli materiałowy pokrowiec da się ściągnąć, to pozwala zachować czystość. Formy posłań mogą być różne, może to być gładki materac albo materac z doszytą ścianką, co np. zabezpiecza przed przeciągami.</p>
<p>Inną formą są legowiska nazywane pontonami. Mają bardzo grube ścianki wypchane gąbką albo czymś w rodzaju waty i rzeczywiście przypominają kształtem pontony. Niestety ich wadą są dość spore gabaryty. Popularne stają się też psie kanapy, to udoskonalona forma zwykłych legowisk. Ścianki i materac są tu grubsze. Dla mniejszych psów właściciele często kupują budki z gąbki.</p>
<p>Wielkość legowiska zależy od wielkości psa. Jeśli decydujemy się na zakup posłania dla szczeniaka, biorąc pod uwagę jego „dorosłą” wielkość, to musimy mu czymś zapełnić pustą przestrzeń w legowisku np. włożyć dodatkowy koc. Niestety zazwyczaj jest tak, że szczeniak i tak zniszczy swoje posłanie zanim zdąży dorosnąć, więc chyba lepiej na początek kupić coś przejściowego, tańszego i mniejszego, dopasowanego do szczenięcych rozmiarów.</p>
<p><strong><em>Kaganiec </em></strong></p>
<p>Rzadko, który pies go lubi, ale czasami jest on konieczny np. w czasie jazdy środkami komunikacji miejskiej. Niektóre psy z racji budowy swojego pyska nie noszą kagańców np. mopsy, pekińczyki, shih-tzu. Aby pies się do kagańca przekonał, to musi on być przede wszystkim dobrze dopasowany. Kaganiec nie może psa obcierać, ranić, przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu. Po kaganiec idziemy, więc z psem i dobrze, jeśli pracownik sklepu doradzi nam przy zakupie.</p>
<p>Mamy wybór wśród kagańców metalowych, skórzanych, plastikowych i materiałowych. Metalowe są trwałe, mocne, łatwe do czyszczenia i co ważne są przewiewne i rzeczywiście skuteczne. Mają różne rozmiary i kształty m.in. dopasowane do ras np. dla jamników, sznaucerów czy bokserów. Dobrze dopasowany kaganiec powinien umożliwiać psu otwieranie pyska i swobodne oddychanie, co jest istotne zwłaszcza w czasie upałów. Niestety uderzenie takim kagańcem, może być dla nas bolesne. Nie nadaje się on na zimę. Mniej bezpieczne są kagańce plastikowe, są one też mniej przewiewne i trudniej jest dobrać odpowiedni kształt i rozmiar. Są za to dużo lżejsze i łatwe do mycia. Również dość popularne są kagańce skórzane &#8211; lekkie, miękkie, duży wybór rozmiarów i kształtów, ale mniej trwałe, bardziej podatne na zniekształcenie, mniej przewiewne, trudniejsze do utrzymania w czystości. Najnowsze są kagańce materiałowe, dość popularne ostatnimi laty. Niestety mają one swoje wady. Taki kaganiec przypomina tubę, w którą wkładamy pysk psa. Żeby taki kaganiec pełnił swoją funkcję, powinien być dość dobrze dopasowany, niestety wiąże się to z tym, że pies nie może swobodnie otworzyć pyska. Jeśli zdecydujemy się na większy rozmiar pies będzie mógł swobodnie oddychać, ziać, ale i jego zęby będą na swobodzie. Czyli kaganiec nie spełnia swojej funkcji. Oprócz tego, przylegający na dość dużej powierzchni skóry materiał, uniemożliwia przepływ powietrza. Tego rodzaju kagańce szybko się brudzą i niszczą.</p>
<p><strong><em>Co jeszcze się przyda?</em></strong></p>
<p>Oczywiście psu trzeba zapewnić rozrywkę, w tym celu warto postarać się o zabawki, a tych w sklepach zoologicznych jest cała masa, do wyboru w zależności od wieku i wielkości psa, grające, piszczące, gumowe, sznurkowe itd.</p>
<p>Jeśli chcemy zabierać pupila w podróże, to do jazdy samochodem przyda nam się pokrowiec na fotel albo do bagażnika, oraz w przypadku większych psów szelki ze smyczą, którą wpinamy w zaczep pasów. Jeśli mamy dla psa szelki to możemy dokupić samą smycz. Dla mniejszych psów nabywamy plastikową albo metalową transportówkę, klatkę.</p>
<p>W zależności od tego, jakiego mamy psa, potrzebne nam będą rzeczy do jego pielęgnacji. Nawet, jeśli decydujemy się korzystać z pomocy psiego fryzjera, to grzebień, szczotka, szampon powinny się znajdować w naszym domu. O tym, jakie sprzęty pielęgnacyjne i kosmetyki będą najlepsze dla naszego pupila, dowiemy się od groomera albo pracownika sklepu zoologicznego. Często jednak trzeba przetestować kilka szamponów, odżywek, szczotek zanim trafimy na sprzęt idealny dla naszego psa.</p>
<p>W przypadku niektórych psów przydadzą się ubranka na okres zimy. Przy ich wyborze powinniśmy brać pod uwagę przede wszystkim wygodę i praktyczność. Ubranko musi być dobrze dopasowane, nie powinno psa uwierać, ograniczać ruchów.</p>
<p>Jeśli przemyślimy temat, to koszty psiej wyprawki nie muszą być duże. Niektóre rzeczy zakupujemy na co najmniej kilka lat.  Psu jest obojętne czy śpi na najnowszym modelu posłania albo czy jego obroża wyszywana jest złotą nitką, ważne żeby przedmioty służące psu były bezpieczne, wygodne, trwałe.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;fauna&amp;flora&#8221; 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=501</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bociany &#8211; biały i czarny</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=485</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=485#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Apr 2011 14:29:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje artykuły o zwierzętach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=485</guid>
		<description><![CDATA[Bociany to ptaszyska niezwykle lubiane przez nasze społeczeństwo, stanowiące nieodłączny element polskiego krajobrazu. Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby białego ptaka z czarnymi lotkami, z czerwonymi długimi nogami i czerwonym, długim dziobem. One same chyba wyczuwają nasze pozytywne nastawienie oraz doceniają nasze walory przyrodnicze, bo dość licznie się tu zlatują. Polska stała się wręcz [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bociany to ptaszyska niezwykle lubiane przez nasze społeczeństwo, stanowiące nieodłączny element polskiego krajobrazu. Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby białego ptaka z czarnymi lotkami, z czerwonymi długimi nogami i czerwonym, długim dziobem. One same chyba wyczuwają nasze pozytywne nastawienie oraz doceniają nasze walory przyrodnicze, bo dość licznie się tu zlatują. Polska stała się wręcz „Europejskim Bocianim Centrum”, to do nas, co roku w marcu i w kwietniu przylatuje około 50 tyś. par bociana białego. Możemy go spotkać na terenie całego kraju jednak największe zagęszczenie jest na obszarze Mazur, Warmii i Podlasia. Zdarzają się wsie, w których mamy nawet kilkadziesiąt bocianich gniazd, po kilka w jednym gospodarstwie. Ptaki te preferują wilgotne rejony nizinne, pozarastane kępami drzew i niskimi trawami, z sąsiedztwem upraw rolnych. Gniazda często zakładają na dachach domów, stodół, coraz częściej wybierają też rosnące jak grzyby po deszczu wysokie słupy energetyczne. Towarzystwo człowieka im nie przeszkadza, bardzo często można zobaczyć bociana białego w samym centrum niewielkich osad ludzkich.<span id="more-485"></span></p>
<p>Znacznie większym odludkiem jest jego bliski krewniak bocian czarny (hajstra). Ten ptak preferuje bardziej odizolowane miejsca i zazwyczaj zamieszkuje stare, podmokłe lasy z sąsiedztwem bagien, leśnych jeziorek czy strumyków. Jego nieco skryty sposób życia oraz niewielka w porównaniu do bociana białego liczebność (około 1200 par) sprawiają, że jest on znacznie rzadziej widywany i myślę, że wielu z nas nigdy się na niego nie natknęło, a może nawet o nim nie słyszało. Jak wygląda ta rzadkość? Wielkościowo porównywalny jest z bocianem białym, może ciut drobniejszy. Jak sama nazwa wskazuje jest czarny ze specyficznym zielonkawym i fioletowym połyskiem, jedynie spód ciała biały, natomiast nogi, skóra wokół oczu i dziób u dorosłych osobników są czerwone. Zimują tak jak ich biali krewniacy w Afryce Południowej i przylatują do nas na przełomie marca i kwietnia.</p>
<p>W odróżnieniu od bociana białego, u którego zazwyczaj samiec przylatuje, jako pierwszy i dopiero potem dołącza do niego zeszłoroczna albo nowa partnerka, bociany czarne przylatują na swoje stałe lęgowiska już w parach. Zarówno samiec jak i samica bociana białego bardzo przywiązują się do gniazda, ale niestety, jeśli stara partnerka opóźni swój przylot to samiec zaprosi do siebie nową samicę. Monogamiczność jest, więc bardziej sezonowa niż życiowa, chociaż z badań wynika, że wiele par co roku przystępuje do lęgów w niezmienionym składzie. Nie wiadomo czy ptaki w czasie przelotów i na zimowiskach trzymają się razem, jednak fakt, że bociany białe przylatują na lęgowiska osobno świadczyłby o tym, że poza okresem lęgów ptaki przebywają osobno i spotykają się dopiero na czas rozrodu.</p>
<p>Oba gatunki po odchowaniu młodych, pod koniec lata w sierpniu albo we wrześniu odlatują do ciepłych krajów. Ich podróż trwa około 2-3 miesięcy i w tym czasie pokonują około 8000 kilometrów. Bocian biały ma mniejszy zasięg występowania, ale jego liczebność znacznie przerasta liczebność bociana czarnego. Oba ptaki objęte są ochroną gatunkową i podlegają międzynarodowym programom ochrony, co jest niezwykle istotne, bo tak naprawdę na ich liczebność wpływa sytuacja panująca na lęgowiskach (u nas), na zimowiskach a także w krajach, nad którymi ptaki mają swoje trasy przelotowe. Poza samymi ptakami chroni się także ich naturalne siedliska oraz gniazda.</p>
<p>Bociany latają niechętnie i przemieszczają się tylko wtedy, kiedy muszą i nierzadko zdarza się tak, że ptaki przesiadują cały dzień w tym samym miejscu na żerowisku. Przed wzbiciem się w powietrze kilkakrotnie odbijają się od ziemi. Boćki nie potrafią śpiewać tak jak to robi większość ptaków, klekot, z którego są znane bociany białe wydawany jest samym dziobem. Bociany czarne nie klekoczą tak jak ich krewni.</p>
<p><em>Nie koniecznie żabka…</em></p>
<p>W świadomości wielu utarła się myśl, że jak bocian to na pewno zajada się on żabami. Tym czasem jego dieta jest znacznie bardziej zróżnicowana, bowiem bocian nie jest gatunkiem szczególnie ukierunkowanym pokarmowo i wybiera zazwyczaj pokarm, którego jest w danej chwili najwięcej i którego zdobycie wymaga jak najmniejszej fatygi. Do jadłospisu zaliczają się m.in. liczne bezkręgowce (ślimaki, dżdżownice, pijawki, larwy owadów, chrząszcze, świerszcze), drobne ssaki (myszy, ryjówki), ryby, żaby, węże, jaszczurki, czyli wszystko to, co możemy spotkać na łące, nad rzeką, na polu. U bocianów białych zauważono, że w latach obfitujących w gryzonie ptaki odchowują większą liczbę młodych, przystosowują się, bowiem do aktualnych warunków żywieniowych i jedzą to, czego jest pod dostatkiem, czyli myszy. Nieco bardziej „żabi” jest bocian czarny, a to z racji tego, że zamieszkuje bardziej podmokłe środowiska, bogatsze w płazy, i u niego rzeczywiście żaby, ale także ryby i wodne owady są dość istotnym elementem diety.</p>
<p>Wykarmienie małych boćków jest dla rodziców nie lada wyczynem. Jedzenie przynoszą w wolu i wyrzucają na dno gniazda. Maluchy początkowo jedzą drobne bezkręgowce, głównie dżdżownice, ale już po kilku dniach dieta musi być rozszerzona, urozmaicona i co ważne dość obfita, a to oznacza dla rodziców wielogodzinne żerowanie. Jeżeli ptaki mają większą ilość młodych a okolica nie jest wystarczająco zasobna w pokarm to niestety zazwyczaj tylko część maluchów udaje się odchować.</p>
<p>Bociany nie trawią niektórych fragmentów swoich ofiar m.in. sierści, kosteczek i zwracają je w formie wypluwek.</p>
<p><em>Bocianie gniazdo – „dom” rodzinny </em></p>
<p>Z początkiem wiosny bociany obu gatunków zaczynają zlatywać na lęgowiska. Jedne osobniki zajmują swoje stare gniazda inne szukają nowych miejsc. Jeśli gniazdo ma dobrą lokalizację to ptaki potrafią o nie walczyć. U bocianów białych do gniazda przylatuje pierwszy samiec i sam powoli zaczyna odbudowywać gniazdo, samica dolatuje po kilku dniach (stara partnerka albo nowa) i już razem kończą konstrukcję. Ptaki, co roku poprawiają gniazdo i je rozbudowują także po kilku bądź kilkunastu latach użytkowania takie gniazdko może być już dość pokaźnej wielkości (do 2 m wysokości i do 2 m szerokości!). Aby takie cudo techniki nie spadło pod wpływem własnego ciężaru, można ściągnąć część wierzchnich warstw.  „Białe” zakładają gniazda blisko siedzib ludzkich na dachach, na kominach, na drzewach i coraz częściej na specjalnych platformach na słupach wysokiego napięcia. Niektórzy chcąc zachęcić ptaki do gniazdowania stawiają specjalne słupy z gotową platformą. Mogą się gnieździć pojedynczo bądź tworzyć całą kolonię, w dużej mierze zależy to od zasobności w pokarm danej okolicy. Jeśli chodzi o bociana czarnego to ten zakłada gniazdo zazwyczaj na wysokim drzewie z grubymi i rozłożystymi gałęziami, gdzieś w sąsiedztwie bagien bądź innych mokradeł. Niestety odpowiednich miejsc, wystarczająco zasobnych w pokarm jest coraz mniej, co wiąże się z tym, że ptaki albo nie przystępują do lęgów, albo wyprowadzają mniejszą liczbę młodych. Gniazdo jest efektem pracy i samca i samicy. Oczywiście sąsiedztwo człowieka nie jest mile widziane.</p>
<p>Bociany po raz pierwszy do lęgów przystępują około 3-5 roku życia. Młode ptaki na partnera mogą wybrać sobie swojego rówieśnika albo ptaka starszego i z większym doświadczeniem.</p>
<p>Jaja składane zazwyczaj pod koniec kwietnia w odstępach dwudniowych w liczbie od 3 &#8211; 5 sztuk u obu gatunków i wysiadywane są przez okres około 35 dni (u czarnych czasem kilka dni dłużej) przez obydwoje rodziców. Młode bociana białego pokryte są białym gęstym puchem, dziób czarny z czasem zmienia kolor na jasno czerwony, nogi brązowoszare. Małe bociana czarnego wyglądają podobnie, ale tym, co je odróżnia jest żółty dziób i żółte nogi, które z wiekiem stają się szarozielone. Po około 2 miesiącach (białe nieco szybciej) maluchy opuszczają gniazdo, stają się lotne, ale przez kolejne 2 tygodnie zalatują w „domowe progi” na nocleg i posiłek.</p>
<p><em>Bocian wielki podróżnik</em></p>
<p>Wszyscy dobrze wiemy, że bociany to ptaki wędrujące. Na początku drugiej połowy sierpnia niektóre osobniki bociana białego już wyruszają w drogę. Jako pierwsze wylatują ptaki, które nie doczekały się potomstwa. Młode osobniki także odlatują wcześnie i czynią to bardziej niepostrzeżenie, nie gromadzą się w większe grupy. Nasze bociany lecąc na południe omijają Morze Śródziemne od wschodu przez Bosfor. W miarę przesuwania się na południe Europy stado staje się coraz większe, dołączają bowiem bociany z innych krajów. Ptaki lecą nad Turcją, potem wzdłuż wybrzeży Morza Śródziemnego, przez Morze Czerwone do Afryki i dalej Doliną Nilu. Na tym etapie boćki już się nieco rozpraszają, część odbija na zachód, a część leci dalej na południe Afryki, niektóre zawitają nawet do RPA.</p>
<p>Przelot bociana czarnego nie jest aż tak spektakularny. Ptaki te odlatują „po cichu” zazwyczaj pojedynczo, czasem tylko można zaobserwować większe stada liczące po kilkadziesiąt osobników przelatujące nad Europą bądź Afryką, gdzie hajstra zimuje. Łączenie się w większe grupy tych życiowych samotników jest niejako wynikiem konieczności. W grupie jest zawsze bezpieczniej.</p>
<p><em>Żeby ich nie zabrakło …</em></p>
<p>Bociany białe nie są gatunkiem zagrożonym wyginięciem, chociaż w tej chwili w niektórych krajach praktycznie przestały występować, i tam próbuje się wprowadzać do środowiska bociany z hodowli. W Polce gnieżdżą się bardzo licznie, ale i tak odnotowuje się spadek liczebności krajowej populacji. Dlatego też ptaki te objęte są ochroną zarówno u nas jak i w wielu innych krajach świata. Inaczej nieco wygląda sytuacja bociana czarnego, który staje się prawdziwą rzadkością na świecie w związku z czym nie bez powodu on, jego siedliska i gniazda objęte zostały ścisłą ochroną. W wyniku prowadzonych działań z zakresu m.in. ochrony czynnej zauważa się powolną poprawę i stopniową odbudowę populacji. Mówiąc o tych gatunkach należy wspomnieć, że mają one niewielu naturalnych wrogów, a większość zagrożeń jest wynikiem działań człowieka. Najgorsze skutki przynosi likwidacja naturalnych ptasich siedlisk i żerowisk. Jeśli ptaki nie będą miały gdzie zakładać gniazd, nie będą miały, czym wyżywić młodych to nie będą przystępowały do lęgów i tym samym ich liczebność będzie spadać. Tu każdy z tych gatunków ma nieco inne problemy. W przypadku bociana białego zagrożenie stanowi: osuszanie łąk, regulowanie rzek, zalesianie użytków zielonych bądź całkowita ich likwidacja, intensyfikacja rolnictwa, stosowanie środków ochrony roślin, niszczenie gniazd, zaśmiecanie środowiska, intensywny rozrost sieci energetycznej. Osuszanie terenów bagiennych, regulowanie rzek to także dość duży problem bociana czarnego, do tego dochodzi wycinka starych i mocnych drzew, tym samym brak jest miejsc na zakładanie gniazd, nie każde drzewo będzie, bowiem wystarczająco stabilne i mocne dla takiej dużej i ciężkiej konstrukcji. Ptaki te są bardzo płochliwe, każde więc zakłócanie ich spokoju może doprowadzić do porzucenia gniazda, tym samym do utraty lęgu. Dlatego też niezwykle istotne jest przestrzeganie zakazów w strefach lęgowych.</p>
<p>Pole do popisu w sprawie ochrony tych dwóch podobnych i jednocześnie tak różnych od siebie ptaków mają organy państwowe, ptasie organizacje, rządy innych krajów, ale także każdy z nas z osobna. Upodobały one sobie nasz kraj i niepowetowaną stratą byłaby utrata ich „sympatii”.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;fauna&amp;flora&#8221; marzec 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=485</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Alergia pokarmowa u kotów</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=482</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=482#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 10 Apr 2011 14:25:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Koty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=482</guid>
		<description><![CDATA[Coraz większe zanieczyszczenie i chemizacja środowiska, prowadzenie prac hodowlanych w kierunku wyglądu a nie zdrowotności zwierząt powodują, iż wzrasta wrażliwość kotów na różne czynniki środowiskowe i żywieniowe. Do lecznic trafia coraz więcej zwierząt z objawami alergii pokarmowej.
Na początek chciałabym wyjaśnić pewną kwestię. Wśród opiekunów kotów, i nie tylko, często mylone są dwa pojęcia &#8211; alergii [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Coraz większe zanieczyszczenie i chemizacja środowiska, prowadzenie prac hodowlanych w kierunku wyglądu a nie zdrowotności zwierząt powodują, iż wzrasta wrażliwość kotów na różne czynniki środowiskowe i żywieniowe. Do lecznic trafia coraz więcej zwierząt z objawami alergii pokarmowej.<span id="more-482"></span></p>
<p>Na początek chciałabym wyjaśnić pewną kwestię. Wśród opiekunów kotów, i nie tylko, często mylone są dwa pojęcia &#8211; alergii pokarmowej i nietolerancji pokarmowej. Różnica między tymi dwoma schorzeniami jest zasadnicza. Nietolerancja pokarmowa pojawia się zazwyczaj w niedługim czasie, po spożyciu przez kota posiłku (często jest to nowy rodzaj karmy). Objawia się wymiotami i/lub biegunką. Po zaprzestaniu podawania karmy, dolegliwości ustają. W przypadku alergii pokarmowej nie jest już tak łatwo. Kot może się uczulić na nowy składnik pokarmowy, ale również na coś, co jadł od lat. Objawy są bardziej uciążliwe, trwają dłużej a i proces leczenia jest bardziej skomplikowany.</p>
<p>Najczęściej przyczyną alergii są zawarte w jedzeniu białka i węglowodany. Ich źródłem mogą być: mięso wołowe, jaja, sery, wątroba wieprzowa, gluten pszenny. Kiedyś alergie pokarmowe dotykały głównie młode koty, niestety ostatnio wiek przestaje mieć znaczenie i coraz częściej, spotyka to także koty dorosłe.</p>
<p><em>Co powinno zwrócić naszą uwagę, czyli jakie są objawy alergii</em></p>
<p>To, co powinno nas zaniepokoić to przede wszystkim zmiany na skórze (pokrzywka, zaczerwienienie), czasem biegunka i/lub wymioty, samowyłysienia. Kot jest podrażniony, drapie się zwłaszcza w okolicach szyi, a także po głowie i części twarzowej. Uporczywe drapanie i wylizywanie przyczynia się do powstawania żywych ran.</p>
<p>Na początek, powinniśmy sprawdzić czy kot nie ma pcheł, świerzbu czy innych pasożytów. Gdy to wyeliminujemy i okaże się, że nie to było przyczyną zmian skórnych, udajemy się do weterynarza.</p>
<p><em>Kot u lekarza</em></p>
<p>Do wizyty u weterynarza warto się dobrze przygotować, sporządzając listę produktów spożywanych przez kota (wliczając w to wszystkie posiłki, przysmaki, witaminki itp.).</p>
<p>Weterynarz może zastosować leki, które zmniejszą świąd, tym samym kot będzie się mniej drapał, a ranki będą się lepiej goić. Kolejnym krokiem jest zalecenie odpowiednio dobranej diety hipoalergicznej. Dieta eliminacyjna polega na wyeliminowaniu wszystkich, dotychczas spożywanych przez kota posiłków. Źródłem białka stanie się pokarm, jakiego kot do tej pory nigdy nie jadł. Czyli najprościej mówiąc, jeśli nie jadł kury to do diety trafia kura, jeśli nie jadł wołowiny to kot właśnie ten rodzaj mięsa zacznie teraz jeść. W lecznicach i niektórych sklepach zoologicznych dostępne są specjalne lecznicze karmy, w których źródłem białka są nietypowe, rzadkie gatunki mięs np. konina, kaczka, białe ryby.</p>
<p>Nadszedł ciężki dla nas czas, okres leczenia i obserwowania kota. Nasz pupil na takiej diecie powinien przebywać, co najmniej 6 tygodni, a najlepiej żeby to było 8 – 10 tyg. W tym czasie kot dochodzi do siebie, zanikają zmiany skórne, wymioty, biegunka. W czasie trwania diety nie dajemy kotu nic innego do jedzenia poza tym, co wyznaczy lekarz. Jest to BARDZO istotne dla całego przebiegu leczenia. Odstawiamy pastylki, ciasteczka, dropsiki, mleko i inne smakołyki.</p>
<p>Gdy minie już wyznaczony czas, a u kota znikną niepokojące objawy, zaczynamy wprowadzać nowe składniki (w porozumieniu z lekarzem!). Co tydzień dieta kota wzbogacana jest o jeden nowy składnik. Przez cały czas obserwujemy zwierzę i informujemy weterynarza o wszystkich nieporządnych zmianach. Jeżeli pojawi się biegunka, wymioty bądź swędzenie to prawdopodobnie trafiliśmy na „źródło” alergii. W czasie leczenia nie powinno się kota wypuszczać na dwór.</p>
<p>Niestety alergia pokarmowa zazwyczaj trwa przez całe życie kota. Lepie nie ryzykować i wyłączyć dany składnik na zawsze z diety naszego pupila.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;fauna&amp;flora&#8221;  kwiecień 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=482</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odchów kociąt</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=474</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=474#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Feb 2011 12:11:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Koty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=474</guid>
		<description><![CDATA[Małe kociaki w domu to niewątpliwie ogromna przyjemność, ale i wyzwanie. Maluchy są całkowicie bezradne i zdane na innych przez kilka pierwszych tygodni życia. To bardzo trudny etap, co potwierdza dość duża śmiertelność w tym okresie. To, w jakim stopniu my musimy zaangażować się w opiekę zależy oczywiście od tego czy przy maluchach jest matka [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Małe kociaki w domu to niewątpliwie ogromna przyjemność, ale i wyzwanie. Maluchy są całkowicie bezradne i zdane na innych przez kilka pierwszych tygodni życia. To bardzo trudny etap, co potwierdza dość duża śmiertelność w tym okresie. To, w jakim stopniu my musimy zaangażować się w opiekę zależy oczywiście od tego czy przy maluchach jest matka czy też jej nie ma. Jeśli kocica jest obecna i jest zdrowa, to nie mamy początkowo zbyt wiele do roboty. Kocica sama kotki nakarmi, wyliże, sprzątnie odchody, zatroszczy się o bezpieczeństwo. Nasza rola sprowadza się tylko do stworzenia odpowiednich warunków tzn. zapewnienia spokoju, ciepła, wygodnego posłania i oczywiście dostarczenia kocicy jedzenia i picia o odpowiedniej jakości i w odpowiedniej ilości. Gorzej sprawa wygląda jak kocicy nie ma, albo nie może bądź nie chce się maluchami opiekować. Wtedy cały obowiązek odchowu spada na nas, a że takie kocięta to delikatny materiał, to czeka nas ciężki egzamin.<span id="more-474"></span></p>
<p><em>Przyjście na świat i pierwsze chwile życia</em></p>
<p>Po dwóch miesiącach ciąży kocica wydaje na świat potomstwo. Sam poród może trwać od kilkudziesięciu minut do nawet kilku ładnych godzin, a kocięta rodzą się w różnych odstępach czasowych. Jeśli kocica czuje się dobrze to nie należy się martwić i jedynie cały czas obserwować, czy np. kotka nie słabnie, czy nie ma krwotoku, czy nie ma problemów z wyparciem płodów.</p>
<p>Po urodzeniu malucha matka wylizuje go, oczyszcza mu głowę z błon płodowych, odgryza pępowinę (kikut odpada w 3, 4 dobie) i całkowicie osusza. Szczególnie zwraca uwagę na oczyszczenie pyszczka i okolic odbytu. Jeśli zdarzy się tak, że kocica nie chce wylizać kociaka to sami musimy go oczyścić, udrożnić drogi oddechowe wycierając chusteczką czy ręcznikiem nos i pyszczek, a całe ciałko dokładnie osuszyć. Następnie należy szybko przystawić malucha do sutka.</p>
<p>Na koniec wydalane są łożyska, których liczba powinna się zgadzać z liczbą młodych, możemy jednak przegapić ten moment, gdyż kocica szybko łożyska zjada.</p>
<p>Kociaki rodzą się pokryte delikatnym futerkiem, ślepe, głuche, ale z dobrze rozwiniętym zmysłem węchu i bardzo szybko samodzielnie trafiają na ślad mlecznej drogi. Są całkowicie bezbronne, szybko tracą ciepło i bez regularnego karmienia po prostu padają. Matka troskliwie, systematycznie wylizuje maluchy, pobudza tym samym ich krążenie, a także jelita, dzięki czemu kotki wydalają smółkę, czyli pierwszą kupkę a potem mocz i kał. Proces ten jest bardzo istotny takie lizanie brzucha i okolic odbytu wręcz decyduje o przeżyciu kociąt, które bez tej pomocy nie byłyby w stanie się wypróżnić. Samica zjada odchody potomstwa, więc czasami możemy mieć wrażenie, że kotki nic nie wydalają. Kocicę wraz z potomstwem najlepiej ulokować w koszu bądź w pudełku, tak żeby miały ciepło i przytulnie, i co ważne zapewnić spokój.  Co kilka dni dyskretnie, bez zamieszania możemy wymieniać podkłady. Nie zapominajmy o naszej kocicy, przed nią ciężki okres i dobre wyżywienie to w tym momencie podstawa.</p>
<p><em>Sprawy się komplikują &#8211; kocicy brak</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Czasami zdarza się tak, że kotka umiera przy porodzie, porzuca maluchy, jest chora, przyjmuje antybiotyk albo po prostu właściciel zabiera matce kocięta i wystawia na śmietnik a my akurat na nie trafiamy. Smutne, ale niestety często tak bywa. Co wtedy zrobić, jak zastąpić matkę? Te pierwsze dni życia są krytyczne. Brak odpowiedniego pokarmu, wychłodzenie, brak kontaktu z matką mogą wykończyć takie maleństwo. Mamy małego kotka bądź kotki, co robimy?</p>
<p>Przede wszystkim zapewniamy ciepło. Do pudełka, koszyka wkładamy delikatny ręcznik albo jakiś inny materiał tak, aby kotki miały coś w rodzaju „gniazdka”. Normalnie matka i maluchy leżą razem, bok w bok, czasem jedno na drugim i wzajemnie się ogrzewają. Tu musimy im to zastąpić. Jeśli maluszek jest jeden to możemy włożyć mu np. jakąś maskotkę, dzięki której także będzie mu cieplej, ale też będzie czuł, że ma kogoś obok siebie, co da mu poczucie bezpieczeństwa. Możemy podłożyć pod kocyk lekko nagrzany termofor albo butelkę z ciepłą wodą. Ważne, aby co jakiś czas brać maluchy na kolana, albo je głaskać tak, żeby kociaki były dopieszczone, jest to bardzo ważne dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego.</p>
<p>Gdy kotki są już rozgrzane to dopiero wtedy możemy je nakarmić. Ale czym? Mleko krowie odpada. Jest bardzo źle trawione przez kocie organizmy. W tej chwili można bez problemu kupić w lecznicach, w sklepach zoologicznych sztuczne mleko dla kota w proszku lub w płynie. Takie mleko najlepiej zastępuje mleko kocicy. Należy je przygotować zgodnie z zaleceniami na opakowaniu. W pierwszym tygodniu życia karmimy maluchy dość często, co 2-3 godziny (w nocy co 3-4) w porcjach 3-5 ml. W drugim tygodniu zwiększają się przerwy, karmimy co 3-4 godziny (w nocy co 5) po 7-8 ml. Mleko musi być ciepłe 37-38°C i przez cały czas karmienia musi utrzymywać tę temperaturę. Posiłek musi być też świeży, nie możemy więc przygotować sobie na raz całej partii pokarmu na cały dzień. Szykujemy na bieżąco. Jest to niezwykle istotne, gdyż źle przyrządzone mleko może wywołać problemy żołądkowe, a to może się bardzo źle skończyć. Mleko podajemy pipetą, strzykawką, zakraplaczem. Dla każdego kociaka muszą być inne albo przynajmniej umyte. Żeby malucha nakarmić, najlepiej jest obwinąć go w szmatkę, uchroni go to przed zabrudzeniem, położyć go sobie na kolanach bądź ręku i powoli do pyszczka podawać mleko uważając, aby kot się nie zachłysnął, albo żeby mu nie wpadło do nosa. Po posiłku obowiązkowo masujemy brzuch okrężnymi ruchami, posuwając się w okolice odbytu, tu dobrze jest użyć do masażu wacika zwilżonego w ciepłej wodzie. Maluch powinien się wypróżnić, gdy tak się stanie czyścimy odbyt, wycieramy do sucha i odkładamy kotka na posłanie, jest bowiem gotowy do spania. Jeśli nasz podopieczny to znajda to warto udać się do weterynarza, który sprawdzi czy z kotem jest wszystko dobrze.</p>
<p><em>Pierwsze tygodnie życia – zmiany, zmiany, zmiany</em></p>
<p>Pierwsze tygodnie życia kotów to dla nas opiekunów czas ciągłego oczekiwania na coś. I tak około 10-14 dnia nasze maluchy stopniowo otwierają oczy. Oczka są początkowo niebieskie i takie pozostają do około 4-6 tygodnia. W tym samym okresie, czyli pod koniec drugiego tygodnia udrażniają się przewody słuchowe. Początkowo maluchy pełzają, natomiast w 3 tygodniu ich ruchy zaczynają przypominać chodzenie. Dotychczas załatwiały się stymulowane przez matkę, w 3 tygodniu zaczynają się wypróżniać samodzielnie. W tym okresie stawiamy przy legowisku kuwetę z piaskiem, żwirkiem lub porwaną gazetą. Kociaki zazwyczaj dość szybko łapią, o co chodzi i zaczynają załatwiać potrzeby w swojej nowej toalecie. Niestety czasem ten nawyk czystości zanika w starszym wieku, albo po zmianie domu. Na przełomie 3 i 4 tygodnia zaczynają wychodzić pierwsze zęby (siekacze i kły). Małe ząbki sprawiają samicy ból podczas karmienia, dlatego też coraz mniej chętnie toleruje swoje pociechy przy sutkach, potrafi być agresywna. I to jest właśnie czas na kolosalne zmiany. Do tej pory koty karmione były tylko mlekiem matki, które zaspokajało wszystkie ich potrzeby. Organizm kocicy jest jednak już osłabiony ciągłą produkcją mleka, a jego ilość przestaje być wystarczająca dla rosnących pociech. Okres odsadzania jest bardzo trudny dla młodych, kończy się pewien etap ich życia. Odcina im się dostęp do sutka, co jest dla nich dużym stresem, oprócz tego muszą zmienić swoje upodobania żywieniowe. Zanika odporność nabyta z mlekiem matki i zaczyna się okres budowy właściwego układu immunologicznego, w tym czasie organizm jest bardzo wrażliwy. Początkowo pokarm stały stanowi tylko część diety, uzupełnia mleko. Z czasem proporcje ulegają zmianie, mleka jest coraz mniej na korzyść innych pokarmów. Pierwszy pokarm stały to może być jakiś bardzo delikatny mus, potem mięso mielone, ryba, ugotowane warzywa. Porcje niewielkie, ale podawane kilka razy na dobę. Do 8 tygodnia życia kotki zazwyczaj żegnają się całkowicie z matczynym mlekiem. Do 4 miesiąca życia masa urodzeniowa kotów powiększa się kilkukrotnie, dlatego też trzeba dokładać wszelkich starań, aby dostarczyć im odpowiednią ilość energii i składników odżywczych.</p>
<p>Uważa się, że co najmniej trzymiesięczne kocię jest w pełni gotowe do zmiany otoczenia i opuszczenia rodzinnego domu. Wcześniejsze odrywanie malucha od matki może odbić się na jego psychice, kot może mieć rozregulowane zachowania społeczne, zaburzone poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p><em>Kot czy kotka?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>W przypadku kotów rozpoznanie płci zaraz po urodzeniu jest raczej niemożliwe, identyfikacja wchodzi w grę dopiero powyżej drugiego tygodnia, a żeby mieć całkowitą pewność najlepiej poczekać jeszcze trochę. U samców odległość między odbytem a penisem jest nieco większa, i stanowią one dwa odrębne punkty (mówi się, że przypominają dwukropek). U starszych kocurów wyraźniej zarysowuje się worek mosznowy. U samiczek odległość między odbytem a waginą jest mniejsza, wyglądają jakby były zrośnięte (dolny otworek jest nieco wyciągnięty, przez co mówi się, że układ genitaliów u samic przypomina przecinek albo średnik).</p>
<p>Jakiej płci kota wybrać? Ciężko powiedzieć, samice ponoć są bardziej niezależne, samce bardziej do przytulenia. Co ważne charakter samic często zmienia się po sterylizacji albo po ciąży (po ciąży nawet najbardziej zadziorne samice potrafią się zmienić w przytulanki). Każdy kot ma swoje osobnicze wady i zalety i nie należy niczego zakładać z góry, nigdy tak naprawdę nie wiemy, jaki nam wyrośnie towarzysz z uroczego malutkiego kociaka.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;fauna&amp;flora&#8221; luty 2011</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=474</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sowy</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=461</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=461#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 12:48:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Moje artykuły o zwierzętach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=461</guid>
		<description><![CDATA[Większość z nas myśląc o sowach, oczami wyobraźni widzi trochę strasznego, tajemniczego ptaka, siedzącego gdzieś w ciemnym lesie, na cmentarzu albo na starym strychu. Ptaki te, budzą w nas pewną trwogę, nienajlepiej nam się kojarzą i może, dlatego wolimy zostawić je w kręgu tajemniczości. A szkoda, gdyż są one bardzo ciekawe i jakże odmienne od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Większość z nas myśląc o sowach, oczami wyobraźni widzi trochę strasznego, tajemniczego ptaka, siedzącego gdzieś w ciemnym lesie, na cmentarzu albo na starym strychu. Ptaki te, budzą w nas pewną trwogę, nienajlepiej nam się kojarzą i może, dlatego wolimy zostawić je w kręgu tajemniczości. A szkoda, gdyż są one bardzo ciekawe i jakże odmienne od tych gatunków, które na co dzień spotykamy w parkach czy ogrodach. Większość sów jest aktywna nocą i o zmroku, więc jeśli chcielibyście przyjrzeć im się nieco lepiej, to musicie się przygotować na wieczorne i nocne obserwacje. Tylko nieliczne gatunki powróciły do dziennego trybu życia.<span id="more-461"></span></p>
<p>Sowy występują właściwie na całym świecie i wybierają bardzo różne środowiska do życia. U nas preferują lasy, zarówno stare bory jak i młode zagajniki, parki, sady. Sowa błotna lubi zadrzewione obszary nadrzeczne, a na przykład pójdźka czy płomykówka tereny rolnicze z sąsiedztwem osad ludzkich.</p>
<p>Sowy nazywamy ptakami drapieżnymi ze względu na rodzaj spożywanego pokarmu i sposób jego zdobywania, ale nie należy ich łączyć ze szponiastymi, grupy te nie są ze sobą spokrewnione. Mają jednak trochę cech wspólnych m.in. ostre szpony, ostre dzioby czy bardzo dobry wzrok.</p>
<p>Ptaki te mają dość specyficzną budowę ciała. Cechą charakterystyczną jest dość duża głowa, jakby wciśnięta w tułów. Wielkość sowich gatunków jest dość zróżnicowana, puchacz potrafi mieć około 70 cm długości, przy rozpiętości skrzydeł dochodzącej nawet do 2 metrów, a np. sóweczka, która także jest naszym ptakiem lęgowym ma zaledwie kilkanaście centymetrów długości. Samice są zazwyczaj większe od samców, ale nieznacznie. Ubarwienie maskujące w odcieniach brązu, szarości, bieli, tutaj także nie ma większych różnic pomiędzy płciami. Taka kolorystyka zapewnia ptakom bardzo dobrą ochronę &#8211; w dzień, siedząc na drzewach, wśród liści i gałęzi ptaki stają się praktycznie niezauważalne.</p>
<p>Upierzenie sów jest bardzo miękkie, a specyficzna budowa piór sprawia, że ocierają się one o siebie bezszelestnie, dzięki czemu ptaki w czasie lotu są właściwie nie do usłyszenia.  Wyraźne, duże oczy otoczone charakterystyczną szlarą, oraz haczykowato zagięty dziób, służący do zabijania i rozczłonkowywania ofiar. Niezwykle ważne dla sów są ich silne nogi, mocne palce i ostre szpony. Najczęściej układ palców jest dwa na dwa, czyli dwa zwrócone są do przodu, dwa do tyłu.</p>
<p>Istotne w sowim życiu są dobrze rozwinięte zmysły wzroku i słuchu. Jeśli chodzi o oczy, to ich kolor może być żółty (pójdźka, sóweczka), pomarańczowy (puchacz), albo mogą być ciemne (puszczyk). Kolor oczu może być dla nas wskazówką przy identyfikacji gatunku a także, aby stwierdzić, kiedy dany ptak jest aktywny. Osobniki polujące częściej w ciągu dnia mają żółte oczy. Ptaki, które polują o zmierzchu, w nocy albo nad ranem mają oczy pomarańczowe, a oczy ciemne występują u typowych nocnych łowców. Położenie oczu z przodu głowy sprawia, że pola widzenia z lewego i prawego oka po części pokrywają się ze sobą (tak jak u człowieka). Kąt widzenia sowy mają jednak dość mały, co nadrabiają możliwością obrócenia głowy o ponad 250° bez konieczności skręcenia całego ciała. Trójwymiarowe widzenie jest niezwykle przydatne podczas polowania. Czy widzą kolory? Tylko niektóre gatunki dzienne rozróżniają barwy, ale tym samym gorzej widzą przy zmniejszonej ilości światła. Większość sów widzi świat w kolorach szarości, bieli i czerni, ale dobre widzenie przy niewielkiej ilości światła rekompensuje im tę niedogodność.</p>
<p>Drugim bardzo istotnym zmysłem jest słuch, zwłaszcza w przypadku ptaków wybitnie nocnych. Niektóre gatunki mają wyraźnie rozrośnięte kępki piór na głowie i wielu uważa, że są to opierzone małżowiny uszne. Nic bardziej mylnego, sowy nie mają ucha zewnętrznego, a stojące piórka to właściwie tylko ozdoba. Sowy słyszą bardzo dobrze i perfekcyjnie potrafią zlokalizować ofiarę. Gatunki nocne mają lepiej rozbudowaną szlarę, czyli charakterystycznie ułożone piórka wokół oczu i dzioba, na jej obrzeżach zlokalizowane są otwory słuchowe. Uważa się, że szlara potęguje moc sygnałów dźwiękowych docierających do uszu.</p>
<p><em>Coś więcej o sowich zwyczajach …</em></p>
<p>Większość gatunków prowadzi osiadły tryb życia i tworzy sobie terytoria, które mogą być różnej wielkości i z różną intensywnością mogą być one bronione. Jeśli chodzi o wędrówki, to w przypadku sów, chyba bardziej powinno się mówić o przemieszczaniu się osobników czy poszczególnych populacji niż całego gatunku. O podjęciu wędrówki decyduje zazwyczaj umiejętność poradzenia sobie w odmiennych, nieco gorszych okresowo warunkach, przez poszczególne osobniki. Jedne poradzą sobie w okresie śnieżnej zimy inne nie i te będą się przemieszczały, prawdopodobnie w całkowicie przypadkowym kierunku. Niewiele gatunków odbywa regularne przeloty. Informacje na temat wędrówek sów w naszym kraju są jeszcze dość skąpe.</p>
<p>No, skoro mowa o ptakach drapieżnych to chyba warto powiedzieć coś na temat technik polowania, a są one różne w zależności od gatunku, środowiska życia czy rodzaju ofiary. Dwie główne metody to, polowanie z zasiadki, kiedy to ptak siedzi nieruchomo na gałęzi drzewa albo na innym wyżej położonym obiekcie i gdy wypatrzy ofiarę sfruwa na nią wyciągając do przodu nogi z rozstawionymi szponami, albo z lotu patrolowego, kiedy ptak lecąc nad ziemią, wypatruje ofiarę i gdy ją przyuważy spada na nią z nieba. Niektóre gatunki np. pójdźka, wędrują po ziemi w poszukiwaniu pokarmu, a inne np. sóweczka szukają posiłku w koronach drzew.</p>
<p>Ofiara może być zjedzona na miejscu albo przeniesiona do gniazda, może być zjedzona w całości albo poćwiartowana. Większość gatunków gromadzi zapasy.</p>
<p>Jeśli chodzi o rodzaj spożywanego pokarmu to tutaj także jest pewna różnorodność, bowiem niektóre gatunki żywią się wszystkim, co im wpadnie w dziób a inne tylko określonymi gatunkami ssaków czy owadów. Sowy nie trawią kości czy sierści swoich ofiar, dlatego też kilka godzin po jedzeniu, wypluwają te resztki – jest to tzw. wypluwka.</p>
<p>Nasze gatunki, poza nielicznymi wyjątkami, są monogamiczne. Okres rozrodczy zaczyna się już zimą w styczniu bądź lutym (puchacz, puszczyk) i kończy się dopiero w maju (sóweczka). Rzadko, kiedy budują gniazdo, zazwyczaj składają jaja bezpośrednio do dziupli, na ziemi, albo zajmują gniazda innych ptaków. Młode klują się nocą i dość długo pozostają pod opieką matki, bo u niektórych gatunków nawet do około 7 tygodnia. Samiec przez cały czas pozostaje w pobliżu i donosi samicy pokarm.</p>
<p>Rząd sów dzielimy na dwie rodziny: płomykówkowate i puszczykowate. W Polsce mamy 13 gatunków sów, z czego 9 to gatunki lęgowe (puchacz, sóweczka, pójdźka, puszczyk, płomykówka zwyczajna, puszczyk uralski, włochatka, sowa błotna, sowa uszata), 1 gatunek zimujący i przelotny (sowa śnieżna) oraz 3 gatunki zalatujące, rzadko się u nas pojawiające (puszczyk mszarny, sowa jarzębata, syczek). Przyjrzyjmy im się bliżej.</p>
<p><em>Płomykówkowate</em></p>
<p>Ptaki z tej rodziny charakteryzują się dość długimi nogami, nieco słabszym dziobem oraz szlarą kształtem przypominającą serce. Składane przez nie jaja są bardziej owalne. Przedstawicielem w Polsce jest <strong>płomykówka</strong>, która wielkością zbliżona jest do gołębia domowego, ale z większą głową i większymi skrzydłami. Cechą charakterystyczną jest szlara w kształcie serca, biała na obrzeżach i nieco ciemniejsza przy oczach. Jest to ptak polujący nocą, więc oczy ma ciemne. Upierzenie szarobrązowe, z wierzchu ciemne plamki, spód ciała jaśniejszy żółtobrązowy (niektóre podgatunki mają brzuchy prawie białe). To chyba najbardziej rozpowszechniona na świecie sowa. Coraz częściej zasiedla miasta z bliskim sąsiedztwem pól, gdzie zdobywa pokarm, nie przepada za lasami. Niestety ptaki te żyją bardzo krótko, bo spora część ginie już w pierwszym roku życia, zazwyczaj w okresie zimy. Rekompensują to sobie dość dużą jak na sowy liczbą jaj (4-8), składanych w okresie od kwietnia do września (dwa cykle lęgowe). Żywią się małymi gryzoniami. Jest to gatunek osiadły objęty ścisłą ochroną. Niestety liczebność spada, co jest skutkiem bezmyślnego likwidowania miejsc, w których ptaki mogłyby składać jaja (zamykanie dzwonnic, strychów, poddaszy).</p>
<p><em>Puszczykowate</em></p>
<p>Te gatunki mają krótsze nogi, silne dzioby i okrągłą szlarę. Ich reprezentacja w Polsce jest nieco większa.</p>
<p>Największym przedstawicielem jest <strong>puchacz</strong>. Ptak ten preferuje stare lasy iglaste z sąsiedztwem rzek, bagien. W Polsce możemy go spotkać w górach, a także na Pomorzu, Mazurach. Cechą charakterystyczną są dość duże „uszy”, pomarańczowe oczy oraz słabo zaznaczona szlara. Upierzenie brązowe, z wierzchu ciemny wzór. Spód ciała nieco jaśniejszy, żółtawy także w ciemniejsze kreseczki. Opierzone stopy. Jest to gatunek osiadły i tylko populacje górskie zimą mogą wędrować w niższe partie gór. Gniazdo może zakładać na drzewie, na ziemi, na półkach skalnych bądź po prostu zająć cudze. W okresie od lutego do kwietnia samice składają jaja (2-3), a po około miesiącu wykluwają się młode. Gatunek ten jest globalnie zagrożony i trzeba włożyć dużo pracy, aby go odbudować. Na liczebność puchaczy duży wpływ mają warunki panujące na lęgowiskach. Jest to ptak bardzo płochliwy i nawet niewielki hałas czy zamieszanie mogą sprawić, że ptak porzuci gniazdo. Gatunek ten składa niewielką ilość jaj, często zdarza się, że w ogóle nie przystępuje do lęgów, więc ich strata ma ogromne znaczenie. Puchacz i jego miejsca lęgowe objęte są ochroną.</p>
<p>Najliczniejsza sową Europy jest <strong>puszczyk</strong>. Zamieszkuje on lasy zarówno liściaste jak i mieszane, parki z dziuplastymi drzewami, a także osady ludzkie sąsiadujące z polami i łąkami. Jest to dość krępe ptaszysko, wielkości około 40 cm. Ubarwienie szare, brązowe, rdzawe &#8211; wymieszane kolorystycznie pióra tworzą pstrokaty deseń. Spód nieco jaśniejszy. Szlara jednolita z ciemniejszą, wyraźną obwódką. Duże, ciemne oczy. Opierzone nogi. To puszczyki właśnie wydają to charakterystyczne „huhuuu”. Żywią się małymi gryzoniami, żabami, jaszczurkami, owadami, skorupiakami, ptakami. W okresie luty/marzec ptaki przystępują do lęgów. Składają 2-6 jaj. Liczebność puszczyka zależy od ilości pożywienia oraz warunków w czasie zimy. Duże i długotrwałe opady śniegu sprawiają, że ptaki nie mają jak zdobyć pokarmu i po prostu padają z głodu i wycieńczenia. Inaczej, jeśli zima jest mroźna, ale bezśnieżna, taka sytuacja nie stanowi większego problemu dla puszczyków. Ptak ten objęty jest ścisłą ochroną gatunkową.</p>
<p><strong> Puszczyk uralski</strong> – większy od puszczyka z charakterystycznym długim klinowatym ogonem. Samica znacznie większa. Ubarwienie szaro – białe, deseń w kreseczki. Okrągła szlara, stosunkowo małe i ciemne oczy. Możemy go spotkać w Karpatach, lubi wysokie lasy z sąsiedztwem pól. Ptak ten aktywny jest zarówno w nocy jak i za dnia. W odróżnieniu od puchacza jest mało płochliwy, broni swego gniazda i terytorium. Lęgi od lutego do maja, składa 3-4 jaja. Na liczebność lęgu ma wpływ obfitość pokarmu. Ptak ten objęty jest ochroną. W ostatnich latach jego liczebność się zwiększyła, zauważa się także powiększanie terytoriów występowania.</p>
<p>Gatunkiem zalatującym, niegnieżdżącym się u nas jest <strong>puszczyk mszarny</strong> (sowa mszarna). Jest to dość duża sowa, prawie doganiająca puchacza, z długim ogonem i z długimi skrzydłami. Charakterystyczna szlara &#8211; pomiędzy oczami białe księżyce, a reszta powierzchni usiana drobnymi, ciemnymi prążkami tworzącymi jakby okręgi wokół małych, żółtych oczu i żółtego dzioba. Kolorystyka szaro-biała miejscami przechodząca w czerń albo brąz, cała powierzchnia ptaka usiana plamkami. Aktywny o zmroku i nad ranem, zimą czasami w dzień. U nas zalatuje głównie w rejony Puszczy Białowieskiej. Na terenie Polski objęty ścisłą ochroną gatunkową.</p>
<p>Naszą najmniejszą i bardzo nieliczną sową jest <strong>sóweczka</strong>, na którą możemy się natknąć w Puszczy Białowieskiej czy na Dolnym Śląsku, gdzie zamieszkuje bory świerkowe, jodłowe. Ma małą, spłaszczoną nieco głowę, wciśniętą w tułów. Niewielka szlara, prawie niezauważalna wokół żółtych oczu, nad którymi zarysowane są wyraźne białe brwi. Głowa i wierzch ciała brązowe w jasne prążki drobniejsze i gęściejsze na głowie, na grzbiecie rzadsze, ale większe. Spód jasny w ciemniejsze plamki. Nogi opierzone. Żywi się głównie małymi ptaszkami, albo gryzoniami. Lęgi odbywa zazwyczaj w kwietniu, samica składa 4-5 jaj. Sóweczki objęte są ochroną.</p>
<p>Gatunkiem ściśle osiadłym jest nieco śmieszna <strong>pójdźka</strong>. Jej polska nazwa pochodzi od charakterystycznego odgłosu, który wydaje samiec i który w brzmieniu przypomina wyraz „pójdź”. Ptak ten lubi ludzkie towarzystwo i trzyma się blisko ludzkich osad &#8211; głównie wsi, parków, sadów. Poluje zazwyczaj o zmierzchu i o świcie, chociaż może być aktywna zarówno w nocy jak i w dzień. Żywi się owadami, które wyłapuje chodząc po ziemi, albo gryzoniami czy ptakami. Jest to nieduża sowa (do 25 cm), trochę zwięzła w swej budowie, przypomina opierzoną kulkę. Nieco płaska głowa jest mocno wciśnięta w tułów, nie ma na niej pęczków piór usznych. Oczy duże, żółte zwieńczone wyraźnymi, białymi brwiami. Słabo rozbudowana szlara. Upierzenie brązowoszare z jasnymi prążkami, rozsypanymi na całym ciele. Długie, jasne nogi. Jaja składane są na przełomie kwietnia i maja. Pójdźki zaczynają wysiadywanie jaj dopiero po złożeniu ostatniego jaja, przez co nie ma różnicy wiekowej pomiędzy pisklętami. Ptak objęty jest ochroną, jednak jego liczebność w ostatnich latach spada.</p>
<p><strong> Uszatka</strong>, czyli sowa uszata, której nazwa bierze się od bujnych pęków piór na głowie, które wyglądają jak uszy. Poluje głownie o zmierzchu i o świcie. Gatunek częściowo wędrowny. Bardzo lubi gęste lasy iglaste w pobliżu, których znajdują się odkryte pola, chociaż coraz częściej można ją spotkać także w miastach. Żywi się właściwie tylko myszami i nornicami. Można powiedzieć, że uszatka jest miniaturą puchacza. Kolor upierzenia brązowo-rdzawy z ciemnymi plamkami. Mocno pomarańczowe oczy i czarny dziób otoczone wyraźną szlarą. Zwykle pod koniec kwietnia wyprowadza lęgi. Objęta jest ścisłą ochroną gatunkową.</p>
<p>Inną sową z zaznaczonymi, ale już nieco słabiej „uszkami” jest <strong>uszatka błotna</strong> (sowa błotna). Jest ona u nas bardzo nielicznym ptakiem lęgowym, objętym ścisłą ochroną. Ptak wielkości sowy uszatej, może nieco bardziej smukły, z małą głową. Żółte oczy otoczone czarną maską. Zgodnie z nazwą jej środowiskiem są głównie rejony bagienne, unika lasów i rejonów górskich, preferuje otwarte tereny porośnięte wysoką trawą. Aktywna bardziej za dnia niż w nocy, żywi się właściwie tylko myszami.</p>
<p>Bory świerkowe, jodłowe, torfowiska, pozarastane doliny rzeczne to środowisko preferowane przez niewielką sowę <strong>włochatkę</strong>. Często polują na nią większe sowy, dlatego też unika obszarów gdzie mogłaby je spotkać. Ptak ma dość dużą głowę. Oczy żółte z białoszarą szlarą wokół, obrysowaną na czarno. Wierzch ciała brązowy w jasne cętki, spód jasny w ciemne plamy. Obficie zarośnięte nogi. Żywi się głównie gryzoniami, ewentualnie drobnymi ptakami. Objęta ścisłą ochroną.</p>
<p>Sową wyróżniającą się dość wyraźnie jest <strong>sowa śnieżna</strong>. To piękny, duży ptak. Samiec jest prawie biały z nielicznymi brązowymi plamkami, samica nieco ciemniejsza gdyż plamki zlewają się i tworzą pręgi. Małe, żółte oczy otoczone białą szlarą. Charakterystyczne są delikatne miękkie piórka przy dziobie. Obficie opierzone nogi. Jest to gatunek u nas zimujący, ale niestety stosunkowo rzadko. Objęta ochroną gatunkową.</p>
<p>Gatunkiem wędrownym i czasem do nas zalatującym jest <strong>syczek</strong>. Jest jedną z najmniejszych sów, o dość smukłej sylwetce. Głowę zdobią „uszy”, oczy są jasnożółte, słabo zaznaczona szlara. Poluje tylko nocą głównie na owady, czasem tylko na płazy czy gryzonie. Niestety ptak ten jest globalnie zagrożony wyginięciem, w niektórych krajach odnotowuje się spadek liczebności populacji nawet o kilkadziesiąt procent. W Polsce objęty ścisłą ochroną.</p>
<p>Ostatnią sową jest <strong>sowa jarzębata</strong>, ta pojawia się u nas niezwykle rzadko i zazwyczaj są to pojedyncze osobniki. Gatunek nie jest uważany za zagrożony, ale w Polsce objęty jest ścisłą ochroną.</p>
<p><em>Zagrożenia i ochrona</em></p>
<p>Wszystkie sowy objęte są u nas ochroną, w przypadku niektórych gatunków prowadzi się działania w zakresie ochrony czynnej. Żeby jednak wiedzieć jak chronić, trzeba wiedzieć, co stanowi największe zagrożenie.</p>
<p>Głównym zagrożeniem dla sów, jest likwidacja ich miejsc lęgowych. Niszczy się stare lasy, wycina drzewa z dziuplami, remontuje się stare budynki, zatykając wejścia na strychy, likwiduje się wnęki w domach, niszczy się torfowiska, tereny bagienne preferowane przez niektóre gatunki. Ptaki mają coraz mniej przestrzeni do życia, brakuje bezpiecznych miejsc do składania jaj. Kolejny problem to intensyfikacja rolnictwa, stosowanie sztucznych środków ochrony roślin, nawozów a także trutek na gryzonie. Spożywane przez sowy drobne ssaki czy ptaki niosą w sobie toksyczne substancje. Rozwój turystyki, degradacja naturalnych siedlisk powodują, że ptaki niechętnie przystępują do lęgów, albo przestraszone porzucają jaja. Problemem dotyczącym ptaków osiadłych są srogie, śnieżne zimy, kiedy to sowy mają problem ze zdobyciem pokarmu. Nie zapominajmy o wielu chętnych na sowie trofea, którzy zabijają ptaki dla własnej przyjemności, bądź zysku.</p>
<p>Prowadzi się wiele działań w celu ochrony tych jakże, wbrew pozorom, pożytecznych dla człowieka ptaków. Wprowadza się ochronę strefową w celu zabezpieczenia miejsc lęgowych i ich najbliższej okolicy, buduje się budki lęgowe na obszarach gdzie ptaki występują, ale nie rozmnażają się z braku odpowiedniego miejsca, odtwarza się naturalne siedliska, obserwuje się liczebność naturalnych wrogów a także, co bardzo ważne edukuje się społeczeństwo, zwłaszcza z obszarów wiejskich, gdzie sowy ciągle postrzegane są jako wrogowie.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;Fauna&amp;Flora&#8221; 2010</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=461</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kot tajski</title>
		<link>http://piesufryzjera.pl/?p=459</link>
		<comments>http://piesufryzjera.pl/?p=459#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Jan 2011 12:46:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Koty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://piesufryzjera.pl/?p=459</guid>
		<description><![CDATA[Żył sobie kiedyś w Syjamie (Tajlandii) kot, nazywany jak przystało na mieszkańca tego państwa – Syjamskim. Kot ten bardzo spodobał się pewnym angielskim podróżnikom, którzy postanowili zabrać go ze sobą. I tak w latach 80-tych XIX wieku koty syjamskie zawędrowały do Wielkiej Brytanii. Po kilku latach ówcześni hodowcy zaczęli wyróżniać dwa typy kotów syjamskich – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Żył sobie kiedyś w Syjamie (Tajlandii) kot, nazywany jak przystało na mieszkańca tego państwa – Syjamskim. Kot ten bardzo spodobał się pewnym angielskim podróżnikom, którzy postanowili zabrać go ze sobą. I tak w latach 80-tych XIX wieku koty syjamskie zawędrowały do Wielkiej Brytanii. Po kilku latach ówcześni hodowcy zaczęli wyróżniać dwa typy kotów syjamskich – z głowami bardziej „wydłużonymi” oraz „okrągłogłowe”. Typ długogłowy bardziej przypadł do gustu człowiekowi, który stopniowo zaczął eliminować inne fenotypy z hodowli. Wkrótce koty syjamskie zaczęły odbiegać od swojego pierwowzoru a ich budowa stała się delikatniejsza i bardziej „spiczasta”. Na przestrzeni dziesięcioleci rasa ta robiła się coraz smuklejsza. Taki stan rzeczy nie przypadł do gustu miłośnikom pierwotnej wersji syjama, którzy postanowili przywrócić kotu jego dawną postać. Rozpoczęto prace hodowlane. Niestety sprawa nie była taka łatwa, w hodowlach prawie nie było już osobników prezentujących pierwotne cechy. Do programu odnowy wprowadzono koty tonkijskie. Wszystko to po to, aby nasz kot nabrał okrągłości i muskulatury.<span id="more-459"></span></p>
<p>W końcu ustalony został wzorzec rasy. Nasz kot syjamski odzyskał swój pierwotny wygląd, ale że prezentował już inne cechy wyglądu niż współczesne syjamy, konieczne było stworzenie nowej rasy. W ten oto sposób narodził się KOT TAJSKI. Wzorzec rasy został zatwierdzony przez WCF. Koty tajskie to 13 kategoria wystawowa.</p>
<p>No to skoro o ten wygląd toczyła się taka walka, to chyba warto przybliżyć fenotyp naszego bohatera.</p>
<p>Koty tajskie są kotami raczej średniej wielkości o wadze między 3 a 5 kg. W odróżnieniu od syjamów sylwetkę maja bardziej zaokrągloną i umięśnioną. Nie sprawiają jednak wrażenia ociężałych, wręcz przeciwnie są bardzo eleganckie i elastyczne w swych ruchach. Linia grzbietu lekko się wznosi, za sprawą nieco dłuższych tylnych łap. Kark jak i łapy nie mogą być zbyt długie, zachowując odpowiednie proporcje w stosunku do tułowia. Ogon raczej średniej długości, nie powinien być na końcu skrzywiony, gdyż jest to uznawane za wadę. Teraz przejdźmy do głowy, bo to „tu” jest wiele specyficznych dla kota tajskiego cech. Przypomina ona trochę swym kształtem jabłko. Ma kształt okrągły, nie trójkątny specyficzny dla syjamów. Wydatne policzki i czoło, wypukły profil nosa. Pyszczek zaokrąglony (nie spiczasty!). Uszy średniej wielkości, lekko zaokrąglone, osadzone raczej szeroko. To, co przykuwa naszą uwagę to oczy. Ich kształt jest specyficzny dla kotów tajskich. Górna powieka ma kształt migdałowaty, natomiast dolna bardziej okrągły. Są średniej wielkości i dość szeroko rozstawione. Ich kolor powinien być mocno niebieski. Osobniki, u których oczy mają jaśniejszy odcień nie są tolerowane w hodowli.</p>
<p>Nasz bohater ma ściśle przylegające do ciała futro, z mała ilością podszerstka, ale i tak jest ono stosunkowo gęste i jedwabiste. Charakterystyczne jest także umaszczenie w typie colourpoint. Oznacza to tylko tyle, iż część twarzowa, uszy, kończyny i ogon są inaczej wybarwione niż pozostałe części ciała. Gdy oznaki mają kolor ciemnobrązowy mówimy o odmianie sealpoint, niebieski – bluepoint, kremowy – creampoint. Niektóre osobniki posiadają pręgi wtedy mówimy o tzw. typie tabbypoint. Intensywność koloru bywa różna w zależności od pory roku. Latem kolor jest jaśniejszy, zimą ciemnieje. Małe koty tajskie rodzą się białe i wybarwiają się stopniowo.</p>
<p>Koty tajskie to inteligentne, spokojne, pogodne, ciekawskie stworzenia. Potrafią jednak czasem poszaleć i uwielbiają, gdy poświęca się im czas na zabawę. Bardzo przywiązują się do swoich opiekunów i dłuższe z nimi rozstania, okupują dużym stresem. Lubią towarzystwo innych zwierząt i zazwyczaj przejmują dowodzenie w grupie. Nie mają także nic przeciwko towarzystwu dzieci, z którymi chętnie się bawią. Lubią sobie „pogadać”, ale nie jest to szczególnie uciążliwe.</p>
<p>Gdy kocica zostaje matką, okazuje potomstwu dużo ciepła i troskliwości, a w odchowaniu młodych wspiera ją samiec.</p>
<p>Koty tajskie nie należą do kotów bardzo wymagających pod względem pielęgnacji. Wymagają częstszego czesania tylko w okresie linienia.</p>
<p>Nie są także wybredne, jeśli chodzi o gusta żywieniowe. Powinny dostawać jednak karmę odpowiednio zbilansowaną, dostosowaną do ich potrzeb. Ale to się tyczy wszystkich kotów.</p>
<p>Kot tajski jest kotem dla każdego, a patrząc na niego, można się tylko cieszyć, że dawny syjam powrócił do nas w tak uroczej postaci.</p>
<p>Artykuł ukazał się w miesięczniku &#8220;Fauna&amp;Flora&#8221;2010</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://piesufryzjera.pl/?feed=rss2&amp;p=459</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

